Doda była jeszcze na pogrzebie Łukasza Litewki, gdy jej przyjaciółka Oliwia Lubieniecka trafiła na stół operacyjny. Celowo jej nie powiedziała - nie chciała dokładać bólu do bólu.

Oliwia Lubieniecka przez lata towarzyszyła Dodzie w tle - bez fleszy, bez wywiadów, bez czerwonych dywanów. Ich znajomość polegała na czymś innym: wzajemnym wsparciu, gdy robiło się naprawdę ciężko. I właśnie teraz, gdy Doda przeżywała jeden z najtrudniejszych miesięcy w życiu, okazało się, że jej bliska przyjaciółka walczy o życie.

Podług informacji portalu Kozaczek, Oliwia Lubieniecka zmaga się ze złośliwym nowotworem trzustki. O chorobie przez długi czas wiedziało tylko najbliższe otoczenie gwiazdy.

Dlaczego Oliwia ukrywała chorobę przed Dodą?

Oliwia Lubieniecka celowo odwlekała moment, w którym Doda miała się dowiedzieć o jej operacji. Piosenkarka była wówczas w żałobie po nagłej śmierci posła Łukasza Litewki - mężczyzny, z którym razem walczyła o prawa zwierząt w Polsce. Litewka zginął potrącony przez samochód podczas jazdy na rowerze. Doda pojawiła się na jego pogrzebie w Sosnowcu z ogromnym wieńcem z czarnych róż.

"Doda była w strasznym stanie po pogrzebie, śmierci Łukasza. Nawet jej tego nie powiedziałam. Napisałam do Rafiego: 'Idę do szpitala, mam operację, pieski'. Pojechałam po rzeczy, przyjechał po mnie syn Rafała, menadżera Dody, i przejął mnie. Nie chciałam jej denerwować. Stres, ona jest na pogrzebie, a ja mam jej jeszcze powiedzieć, że umieram" - powiedziała Oliwia Lubieniecka w rozmowie z portalem Kozaczek.

Informację przekazał Dodzie Rafi - menadżer piosenkarki - dopiero gdy Oliwia była już po operacji i w bezpiecznym stanie.

Doda przyjechała w godzinę. Z maseczkami i kremami

Gdy Doda w końcu się dowiedziała, nie zastanawiała się długo. Według relacji Oliwii, piosenkarka była w szpitalu jeszcze tego samego dnia.

"Jak tylko się dowiedziała, za godzinę była w szpitalu z maseczkami, kremami. Jej tata choruje też na trzustkę, więc ona bardzo dużo siedzi w medycznych sprawach, dużo wie. Ona od początku mówiła, że to trzeba wyciąć. Może ona to przeżywa, a ja o tym nie wiem" - dodała przyjaciółka gwiazdy w tym samym wywiadzie.

Nowotwór trzustki to jedna z najtrudniejszych do leczenia chorób onkologicznych - tym bardziej poruszające jest, że Doda, której ojciec zmaga się z podobnymi problemami zdrowotnymi, doskonale rozumiała powagę sytuacji.

Jednak walka z chorobą to nie jedyne, z czym musiała się mierzyć Oliwia Lubieniecka. Podobno zachowanie personelu w jednym z publicznych szpitali przekroczyło wszelkie granice. Według relacji przytoczonej przez Kozaczek, Oliwia czekała za zasłonką ponad 20 godzin, a lekarze - gdy dowiedzieli się o jej znajomości z Dodą - mieli zachować się w sposób, który trudno opisać inaczej niż skandaliczny. Szczegóły tej historii są wstrząsające.

Czy w polskiej służbie zdrowia nazwisko znajomego celebryty potrafi zmienić sposób traktowania pacjenta? I dlaczego w ogóle powinno?

Napisz w komentarzu, co o tym myślisz.

Doda i Oliwia Lubieniecka, fot. Instagram
Doda i Oliwia Lubieniecka, (© Instagram)
Przyjaciółka Dody usłyszała koszmarne rzeczy od lekarzy, fot. Kozaczek Exclusive
Przyjaciółka Dody usłyszała koszmarne rzeczy od lekarzy, (© Kozaczek Exclusive)
Doda i Oliwia Lubieniecka, fot. Instagram
© Instagram
Doda i Oliwia Lubieniecka, fot. Instagram
© Instagram
Doda i Oliwia Lubieniecka, fot. Instagram
© Instagram
Doda i Oliwia Lubieniecka, fot. Instagram
© Instagram