Dawid Podsiadło całuje dziewczynę na środku Warszawy, a potem tłumaczy się z tego na koncercie w Poznaniu. Rzadko kiedy plotkarski scenariusz układa się tak zgrabnie sam z siebie.
Dawid Podsiadło całuje dziewczynę na środku Warszawy, a potem tłumaczy się z tego na koncercie w Poznaniu. Rzadko kiedy plotkarski scenariusz układa się tak zgrabnie sam z siebie.
Najpierw ogłoszenie ze sceny, potem zdjęcia z ulicy
6 czerwca, na inauguracyjnym koncercie trasy Obrotowy Tour 2026 w Chorzowie, Podsiadło odpowiedział na pytanie fanki, czy zostanie jej mężem. Bez owijania w bawełnę: jest "przeszczęśliwie zajęty". Tydzień wystarczył, żeby słowa dostały ilustrację.
Paparazzi przyłapali 33-latka na ulicach Warszawy. Razem z anonimową partnerką odebrał paczkę i jedzenie na wynos - takie zwykłe, niedzielne sprawy. Według relacji Pudelka, gdy wokalista zorientował się, że jest obserwowany, początkowo odsunął się od towarzyszki. Chwilę później jednak zmienił zdanie i pocałował ją na oczach fotografa.
Fani dostali zdjęcia. Podsiadło dostał temat na kolejny monolog między piosenkami.
"Jakbym wiedział, mielibyśmy inne zdjęcia"
Na koncercie w Poznaniu wokalista postanowił wyjaśnić, co tak naprawdę się wydarzyło. Nie krył, że opis w mediach go poirytował.
"Tylko chciałem wyczyścić, bo bardzo mi się też nie spodobało, że tam było napisane: 'potem, jak Dawid zorientował się, że fotograf podąża za nim krok w krok, zdystansował się od swojej partnerki i udawał, że są tylko kolegami'. A ja mówię: nie widziałem absolutnie, że idziesz za nami. Jakbym wiedział, że idzie za nami gość z aparatem, to mielibyśmy inne zdjęcia" - powiedział ze sceny, zachowując charakterystyczny dla siebie spokój i odrobinę autoironii.
Krótko, konkretnie i z humorem - Podsiadło nie zamierzał ani przepraszać, ani dramatyzować.
Przez lata fani łączyli wokalistę z różnymi kobietami - padały nazwiska Zofii Wichłacz, Vanessy Aleksander czy Marii Dębskiej. Wszystko to były jednak spekulacje. Kim jest obecna partnerka artysty, na razie nie wiadomo - Podsiadło nie ujawnił jej tożsamości, a media dysponują jedynie zdjęciami z ulicy.
Granice w tej sprawie wokalista postawił już dawno. "Miłość jest przestrzenią, wokół której wszystko się w moim życiu kręci. Jeżeli jest narażona na uwagę ludzi, którzy nie mają o danej sytuacji bladego pojęcia, a lubią to komentować, to mnie to denerwuje. Tu mam jasno postawione granice. To są moje sprawy" - mówił w rozmowie z Onet Kulturą.
Wygląda na to, że pocałunek na ulicy był wyjątkiem, a nie zmianą polityki. Podsiadło zdradza tyle, ile sam chce - ani słowa więcej. Czy fani dowiedzą się czegoś więcej w trakcie trasy? Zobaczymy. Koncertów jeszcze sporo.




