Pamiętamy Dodę z 2000 roku - krzyk, blask, skandal i hit za hitem. Dziś, ćwierć wieku później, jej nazwisko częściej pojawia się w komunikatach prokuratorskich niż na listach przebojów. I mamy z tym problem.

Była największa. Naprawdę.

Nie ma co udawać, że historia Dody to historia przeciętnej piosenkarki. W pierwszej połowie lat dwutysięcznych była zjawiskiem - głośna, bezkompromisowa, nieprzewidywalna. Polska pop nie miała wtedy drugiej takiej twarzy. Skandale? Owszem. Ale za nimi stała muzyka, która się sprzedawała, i osobowość, która przyciągała kamery jak magnes.

Naszym zdaniem to był autentyczny talent do bycia gwiazdą - nie tylko do śpiewania. Doda rozumiała show-biznes intuicyjnie, zanim ktokolwiek w Polsce zaczął mówić o personal brandingu.

2020: pauza, która zmieniła wszystko

W lutym 2020 roku Doda ogłosiła przerwę w działalności muzycznej i zapowiedziała skupienie się na produkcji filmowej. Wielu kiwnęło głową z uznaniem - odważny ruch, nowy rozdział. W 2022 roku wróciła z albumem <em>Aquaria</em> i programem reality show <em>Doda. 12 kroków do miłości</em>, a w 2023 roku pojawiła się kolejna produkcja tego typu: <em>Doda. Dream Show</em>.

I tu zaczyna się ta część historii, o której wolelibyśmy nie pisać.

Bo zamiast powrotu do muzyki dostaliśmy reality TV z Dodą w roli głównej bohaterki własnego serialu. To nie jest zarzut - rynek rządzi się swoimi prawami. Ale gdzieś po drodze artystka zamieniła się w markę. A marka zaczęła sprzedawać.

Suplementy, Hashimoto i prokuratura

W 2025 roku media przypomniały, że Doda publicznie twierdziła, iż udało jej się wyjść z choroby Hashimoto bez leczenia farmakologicznego - i przy okazji reklamowała suplementy diety. Wypowiedzi te zostały ocenione jako nieprawdziwe i stały się podstawą poważnych konsekwencji: Główny Inspektorat Farmaceutyczny złożył zawiadomienie do prokuratury, prokuratura wszczęła postępowanie dotyczące publikacji z okresu od 7 maja do 3 czerwca 2025 roku, a w 2026 roku Doda usłyszała zarzut złamania ustawy Prawo farmaceutyczne.

Do tego doszła nominacja do Bzdury Roku za słowa o tarczycy.

Piszemy to bez satysfakcji. Choroba Hashimoto dotyka w Polsce setek tysięcy kobiet - często tych samych, które przez lata słuchały jej piosenek. Mówienie im, że suplementy zastąpią leczenie, to nie kontrowersja. To realne zagrożenie.

Wyrok i czerwony dywan

W styczniu 2025 roku Sąd Okręgowy w Warszawie skazał Dodę na rok więzienia w zawieszeniu za szantaż byłego partnera Emila Haidara. Mimo wyroku pojawiła się na salonach jak gdyby nigdy nic - uśmiechnięta, ostentacyjna, w pełnym blasku fleszy.

Media pytały: jak to możliwe? My pytamy inaczej: dlaczego nas to nadal dziwi?

Polski show-biznes od lat nagradza niezniszczalność. Doda to rozumie lepiej niż ktokolwiek inny.

Naszym zdaniem: zmarnowany potencjał czy świadomy wybór?

Można na tę historię patrzeć dwojako. Pierwsza wersja: wielka artystka, którą system i własne demony zepchnęły z toru. Druga - i my skłaniamy się ku tej - świadoma kobieta, która w pewnym momencie postawiła na rozpoznawalność za wszelką cenę.

Obie wersje są smutne na swój sposób.

Doda z 2026 roku to nie jest ta sama Doda co ta z 2003. Tamta budziła emocje muzyką. Ta budzi je zarzutami prokuratorskimi i reklamami suplementów. Różnica jest zasadnicza.

Nie piszemy tego, żeby kopać leżącą. Piszemy, bo przez te 25 lat naprawdę wierzyliśmy, że polska pop ma swoją królową. I trochę żal, że ta korona tak wygląda dziś.