Jacek Cygan tłumaczył spokojnie, Izabella Krzan pytała z troską - a Jan Pirowski postanowił zaszaleć z żartami. Na żywo, przy Cyganowym 'Joasia jest w szczęśliwym związku'.
Joanna Racewicz ogłosiła na Instagramie, że wzięła ślub z samą sobą. Brzmi prowokacyjnie, ale dziennikarka z góry uprzedziła komentarze: to nie celibat, nie manifest, nie wyrzeczenie się mężczyzn. Symbol. Tyle wystarczyło, żeby w studiu 'Dzień Dobry TVN' zrobiło się gorąco.
Co dokładnie powiedziała Racewicz?
W swoim wpisie na Instagramie Racewicz wyjaśniła wprost: 'Powiedzenie sobie tak nie oznacza nie dla świata. To nie jest celibat, ani manifest, że nikogo mi nie trzeba. To symbol. W świecie pełnym presji, rywalizacji - można wrócić do siebie. Uznać, że miłość, spokój i bezpieczeństwo są nam dane. Że nie trzeba za nimi gonić, szukać ich na zewnątrz.' Relację z ceremonii zdał w programie Jacek Cygan, który zaznaczył spokojnie, że Racewicz jest w szczęśliwym związku i nie wybrała siebie zamiast partnera. Dziennikarka nie jest zresztą pierwszą w polskim show-biznesie, która zdecydowała się na taki krok - trzy lata temu podobną ceremonię przeszła Ania Rusowicz.
Pirowski nie odpuścił
Izabella Krzan pytała z wyczuciem, czy chodzi o powrót do siebie, czy jednak rezygnację z partnera. Jan Pirowski poszedł jednak zupełnie inną drogą. Według relacji z programu dopytywał: 'Czyli to jest pewien rodzaj poligamii? I pytanie, czy po takim akcie zawarcia małżeństwa samemu ze sobą można wziąć kolejny ślub. A rozwód można wziąć w takiej sytuacji? Chociaż o rozwód lepiej jej nie pytać, jak wzięła ślub dopiero przed momentem.' Cygan wykazał się anielską cierpliwością - i to on wyszedł z tej wymiany obronną ręką.
Racewicz ma za sobą 16 trudnych lat. W katastrofie lotniczej zginął jej mąż i ojciec jej syna. Od tamtej pory próbowała różnych sposobów, żeby pozbierać się i odzyskać kontrolę nad własnym życiem. Dwa lata temu w rozmowie z Moniką Richardson na YouTube przyznała szczerze: 'Był taki moment, który teraz widzę w dokumentach z przeszłości, że to mi się wymknęło kompletnie spod kontroli. Tak bardzo chciałam odzyskać kontrolę nad swoim życiem.' W tym kontekście jej decyzja brzmi zupełnie inaczej niż w wersji Pirowskiego.
Czy żarty na antenie były tu na miejscu? Co na to fani - dajcie znać w komentarzach.




