Czternaście sezonów na wizji, miliony widzów, twarz jednego z największych programów stacji - i zero propozycji aktorskich. Michał Piróg powiedział wprost, co napędza go do odejścia z TVN.

Michał Piróg przez lata był w TVN-ie wszędzie - prowadził Top Model, zasiadał w jury You Can Dance, jeździł do Azji z kamerą. A mimo to do żadnego castingu serialowego nikt go nie zaprosił. Ani razu.

"Nawet mnie nie zapraszano na castingi. Taki jest paradoks"

Tak to ujął sam Piróg w rozmowie z Małgorzatą Ohme w jej podcaście. Dziennikarka zwróciła uwagę na oczywistą sprzeczność - przez lata pracował dla stacji, która produkuje filmy i seriale. Efekt? Żadnej propozycji. "Między słowami można było czytać: 'super, że ty chcesz grać, ale my wolimy, żebyś był prowadzącym'" - mówił tancerz. Zaszufladkowali go tak szczelnie, że nie było jak wyjść.

Decyzja o odejściu z TVN-u na początku 2026 roku zaskoczyła widzów. Piróg tłumaczył ją chęcią spróbowania nowych wyzwań - przede wszystkim aktorstwa, które od zawsze było jego pasją. Tylko że w stacji, w której spędził 14 sezonów, nikt nie chciał dać mu tej szansy.

Łatka prowadzącego - jak się jej pozbyć?

Piróg nie ukrywa, że zerwanie z wizerunkiem wykreowanym przez lata w Top Model to najtrudniejsza część całego planu. "Po to jesteś aktorem, żeby tak to zagrać, żeby widz się odczepił od tego, kim jesteś na co dzień. Czasami się to nie udaje, bo jesteśmy bardzo przywiązani do pewnego wizerunku" - przyznał w rozmowie z Ohme.

Podobno już przygotowuje się do kilku ról, które mają pokazać go w zupełnie innym świetle. Czy widzowie dadzą mu tę szansę, skoro przez ponad dekadę kojarzyli go wyłącznie z jednym programem? To pytanie, na które odpowiedź przyjdzie dopiero na ekranie.

Co myślicie - Piróg jako aktor to strzał w dziesiątkę, czy skok na głęboką wodę? Dajcie znać w komentarzach.