Tego dnia Cezary Pazura miał być zupełnie gdzie indziej. Edyta też. A jednak się spotkali - i według aktora żaden z nich nie miał w tej historii nic do powiedzenia.
Tego dnia Cezary Pazura miał być zupełnie gdzie indziej. Edyta też. A jednak się spotkali - i według aktora żaden z nich nie miał w tej historii nic do powiedzenia.
"Wszystko miało być odwrotnie" - Pazura o dniu, który zmienił jego życie
Cezary Pazura i Edyta Pazura tworzą parę od niemal dwóch dekad. Różnica wieku - 26 lat - od początku wywoływała komentarze, z którymi zakochani musieli się mierzyć na co dzień. Sam aktor przyznał po latach, że fala krytyki nie pomagała ich relacji. Mimo to oboje konsekwentnie twierdzili, że metryka nigdy nie była dla nich problemem.
"Ja nigdy nie czułam różnicy wieku, to jest niesamowite. Mam nadzieję, że on też nie odczuwa, ale ja zawsze byłam taka dosyć dojrzała" - mówiła Edyta Pazura w rozmowie z Małgorzatą Ohme.
Teraz Cezary Pazura pojawił się w podcaście "Rezultaty" i opowiedział o okolicznościach ich pierwszego spotkania. Brzmi jak scenariusz filmowy - tylko że napisany bez jego udziału.
"Wszystko miało być odwrotnie tego dnia, w którym się spotkaliśmy - i u niej w życiu i u mnie. Cały kosmos na to pracował" - powiedział aktor w tym samym wywiadzie.
64-latek wierzy w przeznaczenie. I nie kryje tego
Pazura przyznał w podcaście, że gdy patrzy wstecz na swoje życie, widzi w nim pewien plan. Wszystkie wcześniejsze doświadczenia - te dobre i te gorsze - miały go przygotować dokładnie na ten moment.
"Jak ja patrzę na swoje życie wcześniej, to ta opatrzność wiedziała, że ta Edytka urodzi się później, będzie duża różnica wieku i ja muszę to wszystko przeżyć i przeczekać, żeby ją poznać" - tłumaczył 64-letni aktor.
Dodał też, że błyskawiczne "zaiskrzenie" między nimi nie było przypadkiem. "To nie zostało bez konsekwencji, myśmy to od razu poczuli, gdzieś już nas ciągnęło do siebie" - podsumował w rozmowie dla podcastu "Rezultaty".
Wcześniej Pazura mówił w tym samym wywiadzie, że po czterdziestce przestał być egoistą - i że to właśnie Edyta zdjęła mu z barków wiele ciężarów. "Trzeba trafić na tę jedyną. Ja jestem o tym głęboko przekonany, że to jest ta jedna jedyna. Tu nie mam żadnych wątpliwości" - stwierdził bez wahania.
Romantycznie? Owszem. Ale Pazura zawsze mówił o tym bez krzty fałszywej skromności - i może właśnie dlatego trudno mu nie wierzyć. Czy po prawie dwóch dekadach coś w tej historii jeszcze może zaskoczyć? Napiszcie w komentarzach.


