Dawid Ogrodnik przez 14 lat kariery prawie nie zagrał roli bez dramaturgii. Jego żona Paulina wie dokładnie, ile to go kosztuje - i właśnie dlatego ich związek wytrzymuje ciśnienie.
Ogrodnik gra tylko bólem
Dawid Ogrodnik to aktor, który od początku kariery wybrał sobie jedną drogę - poważne, społeczne kino. Od debiutu w 2012 roku (PWST Kraków) zdobywał nagrody na Gdyni za role w produkcjach takich jak "11 minut", "Ostatnia rodzina" czy "Johnny". Światowe media porównywały go do Daniela Day-Lewisa i Dustina Hoffmana. Czasem pojawi się w czymś lżejszym - jak "Disco polo" - ale to rzadkość.
Od września tego roku gra w serialu "Zdrada" na Polsacie. Tam, jak zawsze, wcielał się w postać mierzącą się z moralnymi dylematami. Jego poprzedni serial "Rojst" też nie był żadną miłosną komedią. Aktor pracuje metodą wcieleniową - całkowicie angażuje się emocjonalnie w każdą rolę.
Paulina wie, że to nie praca - to powołanie
Od 2020 roku Ogrodnik jest żonaty z Pauliną Bernatek. Ślub wzięli w tajemnicy, bez medialnego szumu. Paulina pojawiła się w jego życiu po rozstaniu z aktorką Martą Nieradkiewicz. Gdyby patrzeć na ich związek z zewnątrz, mogłoby się wydawać, że żona ma prawo do frustracji - mąż ciągle wraca z planu przesycony ciężkimi emocjami, grą metodą wcieleniową, intensywnością.
Ale Ogrodnik ujawnił w rozmowie z Telemagazynem coś kluczowego: Paulina go rozumie. "Nasz zawód jest dosyć intensywny. Pewnie są momenty, które są trudne dla niej do wytrzymania, ale są też i te przyjemne, kiedy ona ma na pewno świadomość tego, po co ja to robię, dlaczego to robię i jaki ma być tego efekt" - wyjaśnia aktor.
I tu jest sedno - jego żona wie, że aktorstwo nie jest dla niego hobby czy sposobem na zarobienie pieniędzy. To misja. "Zawsze jest jakiś cel i przeznaczenie tego filmu. Zawsze jest przeznaczenie, żeby człowiek mógł przeglądać się szerzej w rzeczywistości i wyciągać odpowiednie wnioski. Żona wie, że to jest praca, która po prostu ubogaca" - dodaje Ogrodnik.
Paulina, według słów swojego męża, całkowicie go wspiera w tym wyborze. Nie narzeka na jego intensywność, bo rozumie, że każda rola coś zmienia w widzu - każdy film ma sens. To właśnie ta świadomość sprawia, że wytrzymują razem.
Zostawia kostium za drzwiami
Ogrodnik przyznaje, że stara się nie przynosić pracy do domu. "Całkiem normalnie. Zostawiam kostium i idę do domu" - mówi. Ale sam przyznaje, że czasem to nie takie proste. Wychodzenie z ciężkich ról, w które się całkowicie wcielił, nie zawsze odbywa się gładko.
Dlatego właśnie Paulina jest dla niego bezcenna - nie tylko dlatego, że toleruje jego zawód, ale dlatego, że go rozumie głębiej niż ktokolwiek inny. Ona wie, że to, co robi, ma znaczenie. I to wystarczy.



