Paulina Rzeźniczak nie kryje się ze szczegółami powrotu do formy po zabiegu. Na InstaStories przyznała, że zmęczenie i opuchlina dają jej się we znaki bardziej, niż się spodziewała - szczególnie po tym, jak wczoraj przesadziła z aktywnością.
Paulina nie oszczędzała sobie szczerości
Celebrytka z rozbrajającą szczerością zameldowała się na InstaStories z samego rana. Przyznała, że poprzednia noc była trudna - organizm zbuntował się przeciwko zbyt szybkiemu tempowi rekonwalescencji. "Powiem wam szczerze, że chyba troszkę wczoraj przesadziłam z samopoczuciem, że już tak dobrze się czułam. Dzisiaj w nocy odczuwałam skutki tego, że chyba się troszkę nadwyrężyłam" - wyznała prosto z łóżka.
Żona byłego piłkarza nie zapomniała o wskazówce dla obserwatorek, które być może rozważają podobny zabieg. "Mimo tego, że lepiej się poczujecie, to nie jest tak, że wszystko możecie" - podkreśliła.
Kontrola u chirurga na horyzoncie
Kilka godzin później Paulina znów wróciła do tematu. Tym razem relacjonowała poranny chaos z Jakubem i małą Antoniną. Para szykowała się do wspólnego śniadania na mieście, a następnie na wizytę kontrolną u chirurga. "Ta opuchlina schodzi, ale wczoraj troszkę się przeciążyłam" - podsumowała stan zdrowia.
Paulina nie ukrywała, że powrót do formy to proces bardziej skomplikowany, niż mogłoby się wydawać. Od początku dokumentuje każdy etap gojenia w mediach społecznościowych - od szpitalnego łóżka, przez opiekę Jakuba, aż po pierwsze kroki z domu. Fani obserwują jej zmagania z cierpliwością i sympatią.
Czy to oznacza, że celebrytka będzie musiała zwolnić tempo? Wszystko wskaże się podczas wizyty u specjalisty.
