Paulina Gałązka nie była oczywistym wyborem do finału ostatniej edycji 'Tańca z gwiazdami'. Aktorka nie przeszła przez półfinał standardową drogą - jury jej nie wybrało, do ostatniego odcinka trafiła wyjątkowo. Mimo to walczyła do końca i zebrała świetne recenzje.
I teraz, gdy kurz po programie już opadł, Gałązka w końcu powiedziała głośno to, czego wcześniej nie ujawniała.
'Byłam przekonana, że to się nie uda'
W rozmowie z serwisem Goniec aktorka przyznała, że przez długi czas konsekwentnie odrzucała zaproszenia do programu. 'Kiedy wielokrotnie proponowano mi udział w Tańcu z gwiazdami, sukcesywnie odmawiałam. Byłam przekonana, że to się po prostu nie uda. Stąd moje ogromne zaskoczenie, że ostatecznie odnieśliśmy sukces' - powiedziała Gałązka.
Jej taneczny partner, Michał Bartkiewicz, w tej samej rozmowie nie krył podziwu. 'Paulina to niezwykle wrażliwa artystka, a pod względem tanecznym była naprawdę czystą kartką, co dało się zauważyć od pierwszych treningów' - mówił instruktor.
Kłótnie na sali? Nie u nich
Bartkiewicz zdradził też, że atmosfera za kulisami potrafi robić ogromną różnicę - i nie zawsze bywa różowo. 'W programie zdarzały się pary, które na sali treningowej po prostu darły ze sobą koty. To naprawdę nie sprzyja przekazywaniu wiedzy' - powiedział, nie wskazując konkretnych par.
U nich miało być inaczej. Gałązka potwierdziła, że dzięki show zyskała nie tylko taneczne szlify, ale też przyjaciela. 'Kiedy uczysz się czegoś nowego, najważniejszy jest język i miękkie sposoby dotarcia do ciebie. W naszej współpracy najważniejszy stał się sam proces, a płynąca z niego przyjemność była ostatecznym celem' - podsumowała aktorka.
Czy to wyznanie to subtelny żal o brak Kryształowej Kuli - czy po prostu szczera refleksja po kilku tygodniach od emocji na parkiecie? Piszcie w komentarzach.




