Paulina Chylewska przez lata była znana z relacjonowania meczów i żużla. Mało kto wie, że dyplom ma z administracji, a do dziennikarstwa trafiła niemal przez przypadek - przez stanowczą decyzję szefa stacji.
Dyplom z prawa, serce w dziennikarstwu
Paulina Chylewska ukończyła Wydział Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego. Dziś, gdy słyszymy jej nazwisko, myślimy o sportowych relacjach i "The Voice of Poland", ale początki były zupełnie inne. Urodzona 15 października 1978 roku w Bydgoszczy, już jako 18-latka debiutowała na antenie TVP Bydgoszcz. Prowadziła programy dla młodzieży, później trafiła do zespołu kultowego "Roweru Błażeja".
Sport nigdy nie był jej pierwszą miłością zawodową. Chylewska marzyła o dziennikarstwem społecznym - chciała pójść w ślady swojej idolki, Elżbiety Jaworowicz. To była jej wizja kariery.
Jedna rozmowa zmieniła wszystko
Plan Pauliny rozbił się o stanowczość Sławomira Zielińskiego, ówczesnego dyrektora TVP. "Zaprosił mnie na spotkanie, zapytał, co chciałabym robić w telewizji. Oczywiście opowiedziałam o sprawach społecznych. Powiedział mi wtedy, że Ela Jaworowicz jest jedna, a poza tym - jestem za młoda i za mało doświadczona, żeby się tym zajmować. Oznajmił: 'Zajmiesz się sportem!'" - wspominała Chylewska w rozmowie z "Plejadą".
Rozmowa trwała kilka minut. Decyzja zapadła w sekundę.
Żużel od ojca
Paradoks: sport, który miał być planem B, stał się jej pasją na życie. Ojciec Pauliny zaraził ją miłością do żużla, zabierając ją na stadion w Bydgoszczy, gdy miała osiem lat. "Żużel do dziś jest moją ukochaną dyscypliną" - mówiła w rozmowie z "PAP Life". To, co zaczęło się jako nakaz szefa, przekształciło się w autentyczną fascynację.
Przez dekady Chylewska relacjonowała najważniejsze wydarzenia sportowe. Z czasem rozszerzyła swoje horyzonty - w 2017 roku pojawiła się na parkiecie "Tańca z gwiazdami". Dziś współprowadzi "The Voice of Poland" i "The Voice Kids", pozostając jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy polskiej telewizji.
Czy żałuje?
Chylewska nigdy nie powiedziała wprost, że żałuje tamtej decyzji. Dziś, po prawie 30 latach w zawodzie, wydaje się pogodzona z losem, który przydzielił jej ówczesny dyrektor. Ale zawsze zostanie pytanie: jak wyglądałaby jej kariera, gdyby tamtego dnia powiedziała "nie"?




