Pani Gienia z Pułtuska była w domu Wiśniewskich długo przed kamerami. Teraz Mandaryna mówi wprost: nie mają już żadnego kontaktu.
Pamiętacie panią Gienię? Tę kobietę z Pułtuska, która gotowała obiady, sprzątała i opiekowała się dziećmi w domu Michała Wiśniewskiego i Mandaryny, gdy kamery Jestem, jaki jestem śledziły każdy krok tej rodziny? Dla wielu widzów była gwiazdą programu bardziej niż sami bohaterowie.
Niania, która była przed kamerami i po nich
Pani Gienia trafiła do domu Wiśniewskich jeszcze przed startem programu. Mandaryna w rozmowie z Wiktorem Słojkowskim wspominała, że kobieta pojawiła się już po narodzinach Xaviera - pomagała w porządkach i gotowaniu. Gdy ruszyły nagrania, siłą rzeczy trafiła przed kamerę razem z rodziną.
W programie zajmowała się domem i dziećmi. Po jego zakończeniu nadal wspierała rodzinę - opiekowała się też Fabienne, Etiennette i Vivienne. Dla widzów stała się ikoną serialu, choć nie wszyscy patrzyli na to życzliwie. Część krytykowała Wiśniewskiego i Mandarynę, że zbyt dużo obowiązków rodzicielskich zrzucali na nianię.
Wiśniewski bronił się przed tym zarzutem w rozmowie z Faktem: „Jak teraz patrzymy na to, tak się dziwimy czasem, że wyszliśmy na niezłych buców, bo pani Gienia tylko chodzi. My realizowaliśmy życie zawodowe i mieliśmy czas dla dziecka. Problem w tym, że dla telewizji to nie było interesujące, jak siedzimy z dzieckiem i się bawimy" - tłumaczył.
Co dziś słychać u pani Gieni?
Od zakończenia programu pani Gienia zniknęła z mediów kompletnie. Nie udziela wywiadów, nie pojawia się publicznie - i najwyraźniej nie utrzymuje już kontaktu z rodziną, której poświęciła tyle lat.
Mandaryna powiedziała to wprost w niedawnej rozmowie z Wiktorem Słojkowskim: „Nie, nie mam. Dzieci dorosły. Moje dzieci mają już po dwadzieścia parę lat".
Krótko i bez sentymentów. Dzieci wyrosły, niania nie jest już potrzebna - i kontakt się urwał. Taki jest show-biznes, a może po prostu takie jest życie.
Widzowie Jestem, jaki jestem wciąż wspominają panią Gienię ciepło. W komentarzach pod archiwalnymi odcinkami na YouTube regularnie pojawiają się pytania o to, co u niej słychać. Odpowiedzi brak - i chyba na tym polega urok tej historii. Nie każda gwiazda reality chce być gwiazdą na zawsze.
A wy pamiętacie panią Gienię? Napiszcie w komentarzach.


