Mandaryna ma cukrzycę. Podczas pierwszego występu w "Tańcu z gwiazdami" przyznała Kozaczkowi, że choroba to dla niej codzienna rzeczywistość - ale nie jej nie przytłoczy.
Powrót z medycznym wyzwaniem
Mandaryna znów jest na szczycie. Po latach nieobecności wróciła na sylwestra z Michałem Wiśniewskim, a teraz tańczy w TVN-ce. Tyle że jej powrót to nie tylko sprawy serca i parkietu - to też codzielna walka z chorobą, którą przez lata ukrywała.
Cukrzyca to codzienny partner
W wywiadzie dla Kozaczka gwiazda po raz pierwszy szczerze opowiedziała o tym, jak żyje z cukrzycą. "Mam swoją menadżerkę, która pilnuje tego, kiedy mam zdjąć pompę, kiedy mam ją założyć, kiedy mam zjeść coś słodkiego, więc jest to wszystko poukładane, ale rzeczywiście jest to spore wyzwanie" - przyznała Mandaryna.
To nie jest jednak powód do depresji. Piosenkarka wyraźnie podkreśliła, że nauczyła się żyć z tą chorobą. "Z tą chorobą można robić wszystko. Trzeba się tylko jej nauczyć" - stwierdziła podczas rozmowy.
Kiedy Klaudia Lewandowska pytała ją, czy musi się ciągle pilnować, czy już wdrobiła sobie nawyki, Mandaryna była szczera: "Na pewno nigdy nie będzie tak, że po prostu ta choroba powie mi dość". To brzmi jak zobowiązanie wobec siebie - że cukrzyca nie będzie limitować jej marzeń.
Menadżerka, pompa insulinowa i normalność
Okazuje się, że jej powrót do show-biznesu nie byłby możliwy bez sprawdzonych procedur. Pompa insulinowa, wsparcie menadżerki, konsekwencja w dbaniu o siebie - to wszystko działa. Nie jest to łatwe, ale Mandaryna pokazuje, że choroba nie musi oznaczać końca kariery.
Zwłaszcza że gwiazda ma doświadczenie na parkiecie - w przeszłości była choreografką w Ich Troje, a w 1996 roku wywalczyła mistrzostwo Polski w hip-hopie. Jej pierwszy taniec w TzG pokazał, że forma fizyczna wraca.
Co na to fani?
Wyznanie Mandaryny o cukrzycy zbiegło się z jej największym comebackiem od lat. Fani są zachwyceni nie tylko jej powrotem do muzyki, ale i jej szczerością. W komentarzach pod wywiadem pojawiły się słowa uznania dla odwagi piosenkarki.
Czy ta choroba faktycznie nie powie jej "dość"? Jeśli będzie tak determinowana jak teraz, bardzo to wątpliwe.






