Sportowiec w programie o przetrwaniu kobiet - brzmi jak pomyłka castingu. Pachut mówi, że to był jego świadomy wybór.

Trzeci sezon "Królowej przetrwania" oficjalnie skończony, ale jeden temat wciąż kręci się w sieci: Dariusz Pachut i to, co wyprawiała przy nim Karolina Pajączkowska. Sportowiec zabrał głos - i powiedział więcej, niż się spodziewano.

Dlaczego Pachut w ogóle się zgodził?

Dariusz Pachut nie jest typowym gościem programów rozrywkowych. Sam to przyznaje - propozycja udziału w "Królowej przetrwania" na początku go zaskoczyła. W wywiadzie dla portalu JastrząbPost wyjaśnił jednak, co przesądziło o jego decyzji.

"Jak dostałem propozycję wystąpienia, to na początku stwierdziłem, że to jest 'Królowa przetrwania', a nie 'Król przetrwania'. Ale okazało się, że jako prowadzący konkurencję. Tym bardziej, że była ona taka wodospadowa, czyli była tym, z czym się utożsamiam, jeśli chodzi o projekty sportowe. Powiedziałem: dlaczego nie" - wyjaśnił w rozmowie z JastrząbPost.

Dodał też, że nie ma sobie nic do zarzucenia: "Muszę przyznać, że była to fantastyczna przygoda, fajny czas".

Pajączkowska i jej "żarty" - Pachut nie gryzie się w język

Karolina Pajączkowska była uczestniczką, o której mówiło się w tym sezonie najgłośniej. Jej komentarze i zachowanie wobec Pachuta część widzów uznała za niesmaczne. Sam zainteresowany podszedł do sprawy z dystansem - choć nie ukrył, że sytuacja była dla niego niecodzienna.

"Krótko mówiąc, mężczyźnie by tego nie wypadało powiedzieć. Nie chcę wnikać w ten temat. Tak naprawdę nic się nie stało. Nie rozgrzebujmy tego. Było śmiesznie. Dziewczyny też były pod wpływem różnych emocji, troszkę już siedziały w tej dżungli odosobnione. Na luzie to przyjmuję" - powiedział w wywiadzie.

Pajączkowska wielokrotnie tłumaczyła, że jej flirt z Pachutem był wyłącznie żartem. Inne uczestniczki podobno miały na ten temat własne zdanie - i niekoniecznie się z nią zgadzały.

Pachut wyszedł z całej sytuacji obronną ręką. Pytanie, czy Pajączkowska może powiedzieć to samo - oceniacie?