Nina Terentiew, przez lata serce Polsatu, nie wierzyła w „Taniec z Gwiazdami". Agata Młynarska, która pracowała obok niej w strukturach stacji, ujawnia w rozmowie z nami, co słyszała od szefowej programowej o najpopularniejszym formacie rozrywkowym.

Czego nie wyczuła dyrektorka programowa?

Agata Młynarska przez lata była jedną z kluczowych postaci w Polsacie - szukała nowych formatów, budowała zespoły, obsadzała gwiazdy. Pracowała ramię w ramię z Niną Terentiew, która od 2007 roku kierowała całą strategią programową stacji aż do 2023 roku. W rozmowie z nami Młynarska powraca do jednej z ciekawszych historii z kulis - początków "Tańca z Gwiazdami".

Okazuje się, że Nina Terentiew początkowo nie wierzyła w ten format. "Mówiła, że nie wierzy w to, żeby gwiazdy nauczyły się tańczyć, żeby chciało się aktorom znanym poświęcić tyle czasu na naukę" - wspomina Młynarska. To było logiczne podejście dla kogoś, kto analizuje ryzyko biznesowe każdego projektu. Ale historia pokazała, że czasem intuicja zawodzi nawet najbardziej doświadczonym.

"Trzeba umieć docenić, że nie wyczułaś"

Młynarska jednak broni swojej byłej szefowej. "Tylko są takie ciekawostki - to nie jest tak, że zawsze masz rację. Trzeba też umieć docenić to, że nie wyczułaś i szukasz innych rozwiązań" - mówi z dystansem i humorem. Przyznaje, że Terentiew miała mnóstwo udanych projektów, ale "Taniec z Gwiazdami" początkowo był dla niej ślepym punktem.

Co ważne - Nina szybko się uczyła. "Nina to umiała od razu nadrobić. I myśmy się razem z nią tego też uczyli. W biegu łapaliśmy inne formaty, które pojawiały się wtedy w Polsacie."

Młynarska o sile formatu

Sama Agata jest fanką "Tańca z Gwiazdami". Uważa, że format ma niesamowitą moc niezależnie od tego, czy w danym sezonie pojawiają się megagwiazdy, czy mniej znane nazwiska. "To jest wielkie 'wow'. Niezależnie od tego, czy zalicza większe czy mniejsze składy gwiazdorskie, to jest format, który jest absolutnym 'wow'. Zawsze był i będzie, bo on bazuje na wielkich emocjach."

Ciekawie wypowiada się również na temat odmłodzenia jury i zaproszenia Julii Wieniawy. "Telewizja potrzebuje nowych twarzy, które są ważne dla młodszego pokolenia. W tym kluczu jurorskim brakowało młodszej osoby" - wyjaśnia logikę obsady.

Historia Terentiew to przypomnienie, że nawet geniusze biznesu czasem coś przegapią. Ale to też dowód na to, że w telewizji najważniejsza jest umiejętność szybkiego uczenia się i adaptacji.

Nina Terentiew, fot. AKPA.
Nina Terentiew, (© AKPA)
Julia Wieniawa, fot. AKPA
Julia Wieniawa w jury, (© AKPA)