Lawendowa sukienka z lotniska, kolacyjne kreacje, przemyślane dodatki - Marta Nawrocka zabrała do Turcji wyraźnie nową stylistkę albo nową strategię. Modowa ekspertka Dorota Goldpoint przejrzała zdjęcia i wydała werdykt.

Marta Nawrocka od niemal roku żyje pod lupą. Każde wyjście, każda kreacja, każdy but - wszystko trafia pod ocenę. Tym razem wizyta w Turcji dostarczyła materiału do rozmowy, którą przeprowadziła "Plejada" z projektantką i ekspertką modową Dorotą Goldpoint.

Co takiego zmieniło się w stylu pierwszej damy?

Goldpoint nie kręciła - powiedziała wprost, że widzi wyraźny przełom. "Widać bardzo wyraźną zmianę w sposobie budowania wizerunku pierwszej damy. Stylizacje są dziś znacznie bardziej spójne, spokojne i świadome niż jeszcze kilka miesięcy temu" - oceniła w rozmowie z "Plejadą". To nie komplement z grzeczności. Ekspertka przez lata oceniała gwiazdy i polityków - wie, kiedy wizerunek jest budowany z głową, a kiedy to loteria.

Szczególną uwagę zwróciła lawendowa sukienka, w której Nawrocka wysiadła z samolotu. "To nie jest przypadek. Dziś pierwsze zdjęcia z oficjalnych wizyt, wykonywane tuż po wyjściu z samolotu, obiegają media na całym świecie. Widać, że ten element protokołu został dobrze przemyślany" - mówiła Goldpoint.

Krótko mówiąc: ktoś w otoczeniu pierwszej damy wie, że lotniskowe zdjęcia to pierwsze kadry, jakie widzą zagraniczne media. I ten ktoś odrobił lekcję.

Koniec eksperymentów, czas na klasykę

Najmocniejszy wniosek z analizy Goldpoint? Stabilizacja. "Najważniejsze jest jednak to, że zniknęły modowe eksperymenty. Pojawiła się konsekwencja, harmonia i elegancja oparta na klasyce. Wizerunek pierwszej damy zaczyna być rozpoznawalny właśnie dzięki tej powtarzalności, a to w przypadku funkcji reprezentacyjnej jest ogromnym atutem" - podsumowała ekspertka.

Fani Nawrockiej pod zdjęciami z Turcji zostawili lawinę komentarzy. "Pięknie, szyk i elegancja", "Wygląda pani przepięknie" - to tylko część z nich. Internauci chwalą, ekspertka potwierdza. Rzadko zdarza się taka zgodność.

Czy to znaczy, że pierwsza dama znalazła wreszcie swój styl na dobre - czy to tylko dobra passa jednej wizyty? Napiszcie w komentarzach.