Nahla Aubry weszła do sądu i postawiła się ojcowi swojego młodszego brata. 18-letnia córka Halle Berry złożyła obszerne zeznania, w których punkt po punkcie zdementowała oskarżenia Oliviera Martineza o rzekomą przemoc wobec 13-letniego Maceo.
Córka aktorki mówi prawdę?
18-letnia Nahla Aubry, która niedawno wyprowadziła się na studia, nie zamierzała bezczynnie patrzeć, jak na jej matkę wylewa się fala oskarżeń. Nastolatka złożyła w Sądzie Najwyższym w Los Angeles obszerne oświadczenie, w którym rozprawiła się z zarzutami byłego ojczyma punkt po punkcie. W dokumentach sądowych Nahla stanowczo podkreśliła, że w domu Berry panowała miłość i wsparcie, a opowieści o przemocy są "wyssane z palca".
"Nigdy nie widziałam, żeby moja mama uderzyła, spoliczkowała, dusiła, chwytała czy w jakikolwiek inny sposób stosowała przemoc fizyczną wobec Maceo. Nigdy nie widziałam, by kładła dłonie na jego szyi" - wyznała córka gwiazdy w sądzie. Nahla zdementowała również pogłoski, jakoby w willi latały niebezpieczne przedmioty. Według jej zeznań, wszystkie "sprzeczki" między Halle a jej młodszym bratem to były zwykłe rodzinne żarty.
"Po prostu się śmiał"
Nahla opisała domową atmosferę zupełnie inaczej niż jej ojciec. "Wielokrotnie widziałam, jak żartobliwie się siłowali, łaskotali i tarzali ze śmiechem po podłodze lub łóżku. Nigdy nie widziałam, żeby po takiej zabawie Maceo był zraniony, zdenerwowany czy płakał. Za każdym razem po ich wspólnym, żartobliwym siłowaniu się po prostu się śmiał" - powiedziała 18-latka w dokumentach.
Zeznania Nahly to kolejny udar dla Oliviera Martineza. Aktor oskarżył Berry o agresję fizyczną wobec ich 13-letniego syna i natychmiast złożył wniosek o wyłączną opiekę nad nastolatkiem. Według jego relacji, podczas domowej sprzeczki o gogle VR gwiazda miała rzucić się na syna, powalić go na podłogę i zacisnąć dłonie na jego szyi. Sąd tymczasowo ograniczył Berry kontakty z chłopcem.
Sama aktorka kategorycznie zaprzeczyła tym oskarżeniom, przypominając, że sama w przeszłości padła ofiarą przemocy i nigdy nie podniosłaby ręki na własne dziecko. Teraz w obronie mamy postanowiła stanąć jej najstarsza pociecha - i robi to z całą mocą, jaką tylko może.
Co na to sąd? Zeznania 18-letniej Nahly mogą być kluczowe dla całej sprawy. Jej oświadczenie jest pierwszym bezpośrednim dowodem od kogoś, kto żył pod tym samym dachem i mógł obserwować każdy moment domowego życia Berry.


