Zapytał ją, czy umie gotować. Monika Mrozowska - autorka książek kulinarnych, wieloletnia telewizyjna kucharka - usłyszała to pytanie i... się rozpłynęła.
Zapytał ją, czy umie gotować. Monika Mrozowska - autorka książek kulinarnych, wieloletnia telewizyjna kucharka - usłyszała to pytanie i... się rozpłynęła.
To nie był błąd. To był komplement.
Mrozowska od lat prowadzi życie jak otwarta księga. Na social mediach relacjonuje codzienność, mówi o byłych partnerach, ich nowych związkach, o rodzinie patchworkowej, o budowie domu, przy której podobno sama trzyma narzędzia. Wie o niej każdy, kto ma dostęp do internetu. A mimo to - jak sama przyznała w podcaście Wiktora Słojkowskiego - trafia na ludzi, którzy nie korzystają z tej wiedzy.
Nowy facet nie wygooglowal jej przed randką. I to ją kupiło
Mrozowska ma 46 lat, troje dzieci i historię miłosną, która spokojnie starczyłaby na serial. Z byłym mężem Maciejem Szaciłłą dochowała się dwóch córek. Potem na planie "Dzień Dobry TVN" poznała operatora kamery - zmieniła dla niego życie, urodził się syn, związek się rozpadł. Później był Maciej Auguścik-Lipka, dla którego zmieniła zdanie w kwestii kolejnego dziecka. Urodził się synek, związek też nie przetrwał.
Teraz - według jej własnych słów - na horyzoncie pojawił się nowy kandydat.
W podcaście Słojkowskiego Mrozowska zdradziła, co ją w nim ujęło: "Zapytał mnie, czy lubię gotować i czy umiem, więc faktycznie zero grzebania w internecie i to mi pokazało, że żadnych informacji na mój temat nie szukał. Myślę, że tym bardziej był miło zaskoczony, gdy okazało się, że coś umiem i jeszcze parę książek, że w telewizji parę razy gotowałam..."
"Parę razy gotowałam" - skromność w stylu Mrozowskiej, która kulinariom poświęciła dobrą dekadę kariery.
Docenia kontakt bezpośredni, choć sama wrzuca wszystko do sieci
Jest w tym pewien paradoks, który Mrozowska zresztą sama zauważa. Jej życie jest dostępne online na wyciągnięcie ręki - a ona najbardziej ceni tych, którzy po tę rękę nie sięgają.
Jak mówiła w tym samym podcaście: "Mam wrażenie, że ludzie, którzy mnie poznają, nie potrzebują czerpać wiedzy na mój temat z mediów, tylko wolą po prostu ten kontakt bezpośredni. Trochę przeceniamy tę łatwość dostępu. Bo jednak ludzie w dalszym ciągu wolą - przynajmniej ja na takich trafiam - którzy wolą kontakt bezpośredni i wolą ode mnie się różnych rzeczy dowiedzieć".
Brzmi jak osoba, która po latach życia na świeczniku tęskni za kimś, kto zobaczy w niej człowieka, nie influencerkę.
Czy tym razem się uda? Fani Mrozowskiej trzymają kciuki - i pewnie będą wiedzieć, jak potoczy się ta historia, zanim ona sama zdąży to przetrawić. W końcu jej życie to otwarta księga. Tylko nowy kandydat podobno jeszcze jej nie czytał.




