Ewa powiedziała nie - Jolanta powiedziała tak. Henryk Janke z Żychlina wrócił z planu 'Sanatorium miłości' z niczym, a dziś jest jednym z najszczęśliwszych uczestników ósmej edycji.
Ewa powiedziała nie - Jolanta powiedziała tak. Henryk Janke z Żychlina wrócił z planu 'Sanatorium miłości' z niczym, a dziś jest jednym z najszczęśliwszych uczestników ósmej edycji.
Ewa go nie chciała - i dobrze wiedziała, co robi
Henryk przez cały program adorował Ewę Chmielewską z Lublina. Śpiewał jej serenady, chodził z nią na bal, proponował spotkania po wyłączeniu kamer. Ona wiedziała swoje: nic z tego nie będzie. Odrzuciła go spokojnie, bez dramatu, i miała rację - bo gdyby powiedziała tak, Jolanta nigdy nie miałaby szansy.
Po powrocie z planu randkowego show Henryk był sam. Wtedy odezwała się Jolanta - kobieta, którą znał od dawna, ale traktował wyłącznie jak znajomą. To ona wykonała pierwszy krok. On się opierał, bo dzieli ich 12 lat różnicy. Podobno wahał się dość długo.
Potem jednak zmienił zdanie. Wspólna wycieczka z przyjaciółmi do Ciechocinka, obiad u Jolki, bukiet kwiatów pod jej drzwiami - i wszystko potoczyło się błyskawicznie.
"Motyle w brzuchu są" - Henryk potwierdza w wywiadzie
W rozmowie z portalem TVP Henryk Janke przyznał wprost, że jest szczęśliwie zakochany. Para od kilku miesięcy spędza razem każdą wolną chwilę - osobno mieszkają, ale dzieli ich zaledwie 20 kilometrów. Pomagają sobie w ogródkach, ogarniają codzienne sprawy, nie rozstają się na długo.
"Jola dba o mnie. A ja o nią. Dobrze nam razem. Motyle w brzuchu są" - powiedział uczestnik 'Sanatorium miłości' w wywiadzie dla portalu TVP.
Zakochani mają już zaplanowane wspólne wakacje. Wybierają się do sanatorium w Żegiestowie-Zdroju - tym razem prawdziwego, leczniczego. Henryk sam zajął się organizacją wyjazdu.
Producenci 'Sanatorium miłości' pewnie nie spodziewali się, że największy przegrany ósmej edycji skończy sezon z największym uśmiechem. A jednak. Co na to fani programu - piszcie w komentarzach.



