Monika Mrozowska ma czwórkę dzieci i sezon jesienny w jej domu to arena przeziębiań, zapalań i pośpiechu do lekarza. Tym razem aktorka z 'Rodziny zastępczej' nie gryzła się w język - w rozmowie z Plejadą wskazała palcem na tych, którzy naprawdę tworzą kolejki w przychodniach.
Mrozowska: pacjenci sami blokują sobie miejsca
Monika Mrozowska w wywiadzie dla Plejady nie kryła frustracji stanem systemu opieki zdrowotnej. Aktorka, która od lat buduje swoją markę na Instagramie relacjonując codzienne życie wielodzietnej rodziny, tym razem zabrała głos w sprawie, która dotyka miliony Polaków.
"Zdarza się, że na wyrost rezerwujemy sobie jakieś wizyty lekarskie, później tych wizyt nie odwołujemy, blokujemy komuś miejsce, kto mógłby z tej wizyty skorzystać" - mówiła Mrozowska wprost. Aktorka zwróciła uwagę na jeden, jej zdaniem kluczowy problem - bierność samych pacjentów.
Wg Mrozowskiej wiele osób umawiając się do specjalisty robi to "na wyrost", a potem nie pojawia się na wizycie. Gorzej - nie odwołuje rezerwacji. "To taka nasza ogólnoludzka sprawa" - podkreśliła, sugerując, że problem leży w naszych rękach.
"Trzeba to jakoś usprawnić"
Aktorka zaapelowała bezpośrednio do słuchaczy. "Myślę, że jeśli wiemy, że nie pojdziemy na wizytę, powinniśmy ją od razu odwołać. Trzeba to jakoś usprawnić, żeby korzystać także z takich lekarzy albo specjalistów, którzy są łatwiej dostępni" - dodała.
Monika Mrozowska znana z roli Majki Kwiatkowskiej w "Rodzinie zastępczej" (1999) przez lata budowała karierę aktorską, by stopniowo przeorientować się na media społecznościowe. Dziś jej konto na Instagramie obserwuje spora rzesza fanek, które śledzą jej życie jako matki czwórki dzieci w różnym wieku.
Wypowiedź Mrozowskiej trafia w bolączki polskiego zdrowotnika. NFZ boryka się z problemem niedostępności specjalistów, długimi listami oczekujących i chaosem w rezerwacji. Pytanie brzmi: czy zmieni się coś, gdy kolejne osoby zaczną brać odpowiedzialność za swoje rezerwacje?
Co na to fani Mrozowskiej? Zgodzą się z jej diagnozą?



