Agata Młynarska przerwała milczenie na temat serialu 'Lalka'. Najpierw wytknęła produkcji błędy, a potem wyznała, że sama ma w niej udział - i to bardzo osobisty.

Młynarska o adaptacji Prusa: "Moja ocena nie jest jednoznaczna"

Agata Młynarska, córka legendarnego Wojciecha Młynarskiego, to nie tylko dziennikarka - to też polska polonistka zakochana w klasyce. Kiedy Netflix wydał "Lalkę" Pawła Maślony, miała co powiedzieć. I nie gryzła się w język.

"W serialu 'The Doll' kostium ma niezwykłą obecność i znaczenie. Jako polonistka, zakochana w tej powieści, mam wrażenie, że jest to serial jedynie inspirowany książką Prusa" - napisała na Instagramie. Nie mogła sobie poradzić z tym, że Netflix podjął się adaptacji jednego z najważniejszych dzieł polskiej literatury. To są słowa mocne, szczególnie w ustach osoby, która zna Prusa lepiej niż niejedna z nas.

Ale czekaj - to dopiero początek. Młynarska nie chciała pisać tylko o błędach produkcji. Wiedziała, że "wymaga to większej przestrzeni i czasu". Zamiast tego ujawniła coś, co zmieniło jej całą perspektywę na serial.

Hiszpańska laska, która trafiła na ekran

Okazało się, że Agata Młynarska sama ma udział w "Lalce" - ale nie jako aktorka. Przyjaźni się z Dorotą Roqueplo, która odpowiadała za kostiumy w produkcji. Trzy lata temu obie wyjechały do Hiszpanii i trafiły na lokalny targ staroci.

"Koleżanka kupiła wyjątkowy przedmiot - starą laskę, którą później w produkcji Netfliksa stała się atrybutem hrabiego Łęckiego" - ujawniła Młynarska. I tutaj zrobiło się naprawdę. Kiedy zobaczyła ten przedmiot na ekranie, nie mogła uwierzyć.

"Jakież było moje zdziwienie i zachwyt, kiedy zobaczyłam na ekranie przedmiot przechowywany z największą atencją i przywieziony przez nas z Hiszpanii do Polski trzy lata temu" - napisała, nie kryając radości.

"Są w nim perły" - Młynarska zmienia zdanie

W tym momencie Agata Młynarska całkowicie się roztapiła. Zapomniano o zastrzeżeniach wobec adaptacji, na pierwszy plan wysunęła się radość i duma.

"Są w tym serialu perły. Są w nim sceny, które przejdą do historii kina. Scena przy karcianym stoliku. Mistrzostwo Braciaka, Schuchardta i Adamczyka. Koledzy - brawo!" - pochwalila aktorów. I dodała coś ważnego: "Na szczęście każdy z nas ma prawo mieć swoją opinię, wrażliwość i gust".

Podsumowaniem była szczera refleksja: "Jak dojdę do siebie po tym, co zobaczyłam, napiszę. Tymczasem jestem przeszczęśliwa, że mam swój maleńki hiszpańsko-polski udział w tym serialu".

Fani Młynarskiej podzielili się w komentarzach. Jedni docenili jej szczerość i złożoność uczuć, inni uznali, że serial jednak warto obejrzeć, skoro taka osobistość znalazła w nim coś do pochwalenia. Pytanie tylko - czy tym razem polonistka naprawdę się do siebie "dojdzie" i napiszę szczegółową recenzję?