Jerzy Połomski przez dekady skrupulatnie wklejał do kronik każdą recenzję - dobrą i złą. Po jego śmierci te 40 albumów trafiły do Muzeum Polskiej Piosenki w Opolu, a człowiek, który mieszka teraz w jego dawnym domu, zaprojektuje dla nich specjalną wystawę.

Kiedy Jerzy Połomski zmarł w listopadzie 2022 roku w wieku 89 lat, nie zostawił po sobie ani żony, ani dzieci. Zostawił za to coś innego - apartament na warszawskim Mokotowie wypełniony po brzegi archiwum swojego życia. Cały majątek trafił do jego wieloletniej menedżerki.

Co znalazło się w mieszkaniu legendy?

Menedżerka piosenkarza opróżniła już apartament i przekazała zgromadzone tam skarby Muzeum Polskiej Piosenki w Opolu. Dyrektor placówki Jarosław Wasik w rozmowie z "Faktem" nie krył zachwytu: "To materiał absolutnie fenomenalny. Pan Jerzy archiwizował swoją karierę w sposób wręcz niezwykły. Przygotował ponad 40 kronik, do których wklejał recenzje - zarówno dobre, jak i złe - wycinki prasowe, zdjęcia i różnego rodzaju dokumenty. Oprócz tego dostaliśmy kalendarze, terminarze, plakaty, a nawet magnetofony, na których odtwarzał muzykę otrzymywaną od kompozytorów i uczył się nowych piosenek".

Człowiek, który znał piosenkarza osobiście i od lat mieszka w jego dawnym domu letniskowym, zgodził się bez wahania zaprojektować przestrzeń wystawy.

Miruć i Połomski - historia, która trwa dalej

Krzysztof Miruć kupił letni dom Połomskiego kilka lat temu i po gruntownym remoncie ochrzcił go "Połomką". W "Dzień Dobry TVN" opowiadał o tej nieruchomości z wyraźnym sentymentem: "To Jerzy Połomski zaprojektował ten dom i rozpoczął jego budowę w 1976 r., więc ten dom jest historią, choć odrobinę go przebudowałem. Daje mi odrobinę prywatności i spokoju. Mogę tu odpocząć. Cisza, jest fantastycznie".

Teraz architekt zaangażował się w projekt opolskiej wystawy. "Fakt" podaje, że Miruć "bez wahania zgodził się stworzyć przestrzeń będącą hołdem dla jednej z największych legend polskiej estrady".

Połomski sam wyjaśniał kiedyś w wywiadzie dla "Super Expressu", dlaczego przez całe życie pozostał singlem: "Żyję bez stresu, dlatego że nie jestem związany z kobietą". Dodawał jednak szybko, że kobietom wiele zawdzięcza i je uwielbia. Tej jednej - swojej menedżerce - zawdzięczał zresztą ostatecznie to, że jego pamiątki nie trafiły na śmietnik historii, lecz do muzeum.

Wystawa w Opolu jeszcze nie ma ogłoszonej daty otwarcia. Ale już wiadomo jedno - kto ją zobaczy, poczuje, że Połomski naprawdę nigdzie się nie spieszył. Nawet złe recenzje przyklejał starannie, z klasą.