Marcin Miller spojrzał na karierę Skolima i wzruszył ramionami. Lider Boys uważa, że był tam pierwszy - tylko wtedy nikt nie patrzył.
Skolim ma stację paliw, wędliny, gadżety i tysiące fanów na każdym koncercie. Marcin Miller patrzy na to wszystko i mówi: znam to uczucie. Lider Boys nie zamierza udawać, że jest pod wrażeniem - bo jego zdaniem sam przetarł ten szlak lata temu.
Miller kontra Skolim: kto był pierwszy?
Tomasz Matysiak, znany jako Szalony Reporter, zapytał Millera wprost - czy gdyby był młodszy, powtórzyłby sukces Skolima? Odpowiedź zaskoczyła wielu. "Jak prześledzić moją karierę, to Skolim nie osiągnął niczego, czego ja bym nie osiągnął. Miałem swoje marki odzieżowe, grałem w reklamach, ochrona na moich koncertach wynosiła omdlałe dziewczyny" - wyliczał wokalista w rozmowie z Matysiakiem.
Do tego Miller twierdzi, że wyprzedził Skolima nawet muzycznie. "Latino już dawno temu zacząłem grać, tylko wtedy nie było to akurat modne, ale grałem takie utwory" - dodał. Innymi słowy: trend był, publiczność nie dorosła.
Sympatia tak, pokora - też by się przydała
Miller i Skolim znają się dobrze - obaj zasiadają razem w jury programu Disco Star. I mimo tej chłodnej oceny dorobku, lider Boys nie ma do młodszego kolegi żalu. "Ze Skolimem mam bardzo dobre relacje, nawet siedzimy razem w jury programu. Gdybyśmy się nienawidzili, to byśmy się w ogóle nie odzywali do siebie" - powiedział.
Jedno go jednak uwiera. Miller uważa, że Skolimowi zdarza się zapominać o pokorze - szczególnie przy głośnej sprawie tzw. ustawy dla artystów, gdzie jego wypowiedzi wywołały niemałą burzę. "On robi to, co robi, ale ma łeb. Może troszeczkę urósł i jego pozycja dodaje mu zbyt wiele odwagi, dlatego niektóre jego zwroty są niefortunne, ale chłop głupi nie jest" - skwitował lider Boys.
Brzmi jak komplement owinięty w przestrogę. Albo przestroga owinięta w komplement. Miller sam chyba nie jest pewien, które z tych dwóch.
Co myślicie - Miller ma rację, że był pierwszy, czy to trochę za duże słowa? Piszcie w komentarzach.




