Michał otworzył się przed kamerami. Po pierwszym dniu na gospodarstwie Justyny z 13. sezonu 'Rolnik szuka żony' kandydat przyznał, że zaczyna mieć poważne wątpliwości, czy wieś to dla niego. Trudne prace i świadomość, że jego wybranka wykonuje je sama każdego dnia - to za dużo.

Pierwsza próba, pierwszy kryzys

Wieś to nie tylko sielankowe spacery i poranną kawę na ganku. O tym przekonali się kandydaci Justyny w piątym odcinku 'Rolnik szuka żony 13', który zostanie wyemitowany w niedzielę. Program pokazuje nie tylko randki, ale też codzienność na gospodarstwie - a ta okazała się dla niektórych szokująca.

Justyna zaplanowała całą listę obowiązków dla Dominika, Szymona i Michała. Nic zajebiście trudnego - zwykłe prace, które rolniczka wykonuje sama każdego dnia. Ale dla chłopaków, którzy przyjechali szukać miłości, to była pierwsza konfrontacja z rzeczywistością wiejskiego życia.

"Teraz zaczynają się pojawiać wątpliwości"

Michał nie wytrzymał. Po pierwszym dniu pracy na gospodarstwie zaczął się zastanawiać, czy to naprawdę dla niego. W rozmowie przed kamerą przyznał bez ogródek:

"Ona sama wykonuje te prace, które robiliśmy. Pewnie o podobnej godzinie, co dzisiaj, jeśli nie wcześniej... To jest jedna z prac, mały wycinek tego, co trzeba robić. Teraz zaczynają się pojawiać wątpliwości w głowie. Czy to na pewno jest miejsce dla mnie?"

To nie tylko refleksja - to jawny sygnał, że kandydat rozważa odejście z programu. Entuzjazm, który przywiezionego do Justyny, osłabł w ciągu jednego dnia.

Co dalej z Michałem?

Na razie nic nie wiadomo. Program emituje się w niedzielę - widzowie dowiedzą się, czy Michał faktycznie spakuje walizki, czy jednak da sobie drugą szansę. Dla Justyny to moment krytyczny. Jeden z trzech kandydatów już się waha, a przed nimi jeszcze wiele wspólnych dni na gospodarstwie.

To kolejny dowód na to, że 'Rolnik szuka żony' to nie tylko program randkowy. To także spychanie przystojnych facetów na grunt, żeby zobaczyć, z czego są zrobieni. I okazuje się, że nie wszyscy są gotowi na takie życie.