Piotr Szczypka, menadżer Mai Chwalińskiej, wziął się za pióro. Tłumaczy się ze słabych wyników w negocjowaniu sponsorów i zapowiada lukratywne umowy już niedługo.
# Menadżer Chwalińskiej przerywa milczenie. 'Z tego robi się kabaret'
Piotr Szczypka miał dość. W rozmowie z Interią Sport zdecydował się odpowiedzieć na plotki, które w ostatnich tygodniach buzowały wokół Mai Chwalińskiej i jej zespołu. Temat? Brak sponsorów pomimo spektakularnych sukcesów tenisistki.
"Ludzie piszą, że słaby ze mnie menedżer"
Menadżer Mai Chwalińskiej stanowczo odpiera zarzuty. Według jego słów, zawarcie każdej umowy wymaga wnikliwej analizy i nie można pospieszyć się tylko dlatego, że zawodniczka nagle zyskała na popularności. Szczypka przyznaje jednak, że krytyka go nie omija - fani i media spekulują, dlaczego po takim sukcesie na Roland Garrosie i Wimbledonie Chwalińska wciąż czeka na pierwsze poważne kontrakty reklamowe.
"Ludzie już zaczynają pisać, że słaby ze mnie menedżer, bo po takim sukcesie zawodniczki dotąd nie podpisałem żadnego kontraktu dla Mai. Nikt nie bierze pod uwagę tego, że zawarcie każdej umowy wiąże się z wnikliwą analizą" - mówi Szczypka w rozmowie z Interią Sport.
I dodaje drwiąco: "Przewrotnie powiem, że skoro moje działania w kwestii tych umów są tak wyśmiewane, że robi się z tego kabaret, to ja gdzieś pomiędzy śmiechem powiem o umowach".
Co czeka tenisistkę w Toronto?
Okazuje się, że menadżer rzeczywiście ma coś do pokazania. Według jego zapowiedzi, koszulka Chwalińskiej wkrótce będzie nosić logo sponsorów. Na razie pojawić się ma na dwóch miejscach - jedno z nich Szczypka właśnie zwolnił, rezygnując z własnego klubowego logo na rzecz zawodniczki.
Wartość reklamowa Mai Chwalińskiej została wyceniona na 250 milionów złotych. To liczba, która mówi sama za siebie - zwłaszcza gdy weźmiemy pod uwagę, że sama zawodniczka zyskała 400 tysięcy nowych obserwujących na Instagramie w ciągu kilku dni. Dziś ma ich prawie 600 tysięcy.
"Duża liczba followersów, te pół miliona na Instagramie też sprawiają, że Maja ma teraz dużo większe możliwości" - tłumaczy Szczypka. Chwalińska ma również szansę na nowe kontrakty związane z reklamami strojów i sprzętów sportowych.
Ile zarobiła już Chwalińska?
Sama zawodniczka miała przed sobą pierwszy mecz w Toronto 4 sierpnia. Finał French Open przyniósł jej około 6 milionów złotych. Maja zapewniała wówczas, że będzie odpowiedzialna w wydatkach i skupi się na sportowych możliwościach. Jeśli umowy sponsorskie rzeczywiście się sfinalizują, liczby mogą szybko pójść w górę.
Menadżer na razie nie chciał ujawnić więcej szczegółów - podobno szykuje fanom "prawdziwą niespodziankę". Będzie można się o tym przekonać już w Toronto, gdzie koszulka tenisistki może wyglądać zupełnie inaczej niż kilka tygodni temu.




