Zagrobelny ma papiery na pocztę. My mamy nadzieję, że nie.

Łukasz Zagrobelny właśnie przyznał, że jest człowiekiem z planem B, C i pewnie D. Skończył trzy szkoły, niekoniecznie muzyczne, i gdyby kariera artysty się posypała, mógłby jutro stanąć za okienkiem na poczcie.

I tu jest clue całej sprawy: poczta to instytucja, która w Polsce budzi uczucia mieszane jak żaden inny urząd. Kolejka, okienko, godzina 14:58 i tabliczka "przerwa". Wyobraź sobie, że Zagrobelny wyśpiewuje ci numer przesyłki poleconej.

Sam artysta zaznaczył: *"mam nadzieję, że nie"* - i tu właśnie tkwi cały urok tej historii. Bo każdy z nas ma gdzieś w szufladzie papier, który miał być planem awaryjnym. I każdy ma nadzieję, że nie.

Fair play dla Zagrobelnego za szczerość. Mniej fair dla naszych nerwów, bo teraz podczas każdego jego koncertu będziemy myśleć o okienku numer trzy.