Dariusz Pachut przez lata był symbolem anty-celebryty. Zero ścianek, zero fotoreporterów, zero pozowania. I właśnie dlatego ta historia jest taka złota.
Pierwsza ścianka w życiu przydarzyła mu się przez przypadek. Sam przyznał, że po prostu nie doczytał zaproszenia. Stanął, rozejrzał się, zrozumiał co się dzieje i... podobno zaśmiał się z siebie.
To jest właśnie ten rodzaj wpadki, za którą ludzi się lubi, a nie hejtuję. Nie poza, nie kalkulator zasięgów, tylko zwykłe 'ojej, pomyłka'.
Mem celuje w ten słodki kontrast: człowiek który całe życie omijał show-biznes, wchodzi w niego tyłem, przez nieuwagę, niczym ktoś kto zamiast do sklepu spożywczego wszedł na wybieg mody.
I wszyscy my, którzy też nie doczytujemy regulaminów, rozumiemy go DOSKONALE.


