Ibiszowie poszli na terapię we dwoje. Wyszli we troje.

Joanna Ibisz powiedziała wprost: terapia małżeńska ich uratowała. Po narodzinach syna czuła się sama, Krzysztof pracował w weekendy, a ona szukała kogokolwiek do rozmowy. Brzmi znajomo? Brzmi jak połowa polskich małżeństw po pierwszym dziecku.

Mem jest fair, bo Ibiszowa nie udaje że wszystko było idealnie, tylko mówi prawdę. A prawda jest taka, że terapia w tym kraju nadal brzmi dla wielu jak przyznanie się do porażki, a nie jak wizyta u mechanika kiedy auto zaczyna dziwnie stukać.

Dlatego śmiejemy się razem z nimi, nie z nich. Bo wyjść z terapii i powiedzieć publicznie "ona nas uratowała" to więcej odwagi niż udawać na Instagramie że wszystko gra.

Cały wywiad znajdziesz na Plotek.pl i Party.pl, gdzie Joanna opowiedziała szczegóły.