Joanna Liszowska zagrała solowy recital na V Festiwalu im. Piotra Machalicy w Częstochowie i wyszło tak, że tytuł programu stał się mimowolnym spoilerem.
'Cała ja' to spektakl, ale asymetryczna sukienka i figura, która nie pyta o metryczkę, zadbały o to, żeby nikt nie patrzył na dekoracje.
Mem jest fair jak rzadko: Liszowska nie zrobiła nic poza tym, że wyszła na scenę i wyglądała świetnie. Publiczność zrobiła resztę sama. Tytuł recitalu wykonał całą robotę za punchline, a Plotuch tylko to zauważył.
To ten rodzaj ironii, który nie szczypie, tylko mruga okiem. Komizm tkwi w tym, że artysta przygotowuje program o tożsamości i wrażliwości, a internet i tak zostaje przy sukience.
Czy to wina internetu? Oczywiście. Czy Liszowska wygląda fantastycznie? Też tak.
Przeczytaj więcej o występie Joanny Liszowskiej w Częstochowie


