Dariusz Pachut przez lata był synonimem faceta, który omija ścianki jak zdrowy człowiek omija zebrania na Zoomie. A tu proszę - pierwsza ścianka w życiu i to przez nieuwagę. Sam się przyznał, że po prostu "nie doczytał" zaproszenia.
I właśnie to jest najlepsze. Żaden wielki gest, żadna przemiana wizerunkowa. Zwykłe ludzkie "ups".
Można nie lubić celebrytyzmu, można przez lata trzymać się od niego z daleka, a potem wejść na ściankę przez ten sam mechanizm co zakup niepotrzebnego sprzętu na Amazonie: za szybkie klikanie.
Pachut zareagował na to śmiechem, co tylko podnosi go w oczach wszystkich, którzy też kiedyś "nie doczytali" czegoś ważnego.
Full story: plotuch.pl


