Edyta Górniak wróciła na scenę plenerową po siedmiu latach i przyznała wprost: długo zwlekała. Ale wróciła z przytupem - bo u jej boku stoi syn Allan jako producent i aranżer.
Mem sam się napisał: siedem lat to czas, w którym dziecko zdążyło dorosnąć, skończyć muzyczną szkołę i zostać szefem produkcji własnej mamy. Klasyczny polski projekt rodzinny - tylko zamiast budowy domu na działce, tu mamy trasę koncertową.
Ironia jest fair: Górniak nie zwlekała bez powodu, tylko czekała aż wszystko (i wszyscy) będą gotowi. Efekt? Scena, mikrofon i Allan przy konsolecie. Rodzina, która razem gra, razem zostaje.
Cały news o powrocie Edyty Górniak i debiucie Allana znajdziesz na Plotuch.pl.


