Maja Chwalińska stanęła przed kamerą Wimbledonu i dostała pytanie, którego się nie spodziewała. Zamiast mówić o returnie czy serwisie, wyznała że inspiruje ją... Celine Dion. Fani tenisa zamarli. Fani Celine Dion zamarli podwójnie, bo ona sama pewnie też tego nie przewidziała.
Mem pisze się sam: wielki kortowy turniej, wielka polska nadzieja, wielkie pytanie o sport i odpowiedź rodem z płyty z lat 90. Klasyczny moment, kiedy ktoś jest bardziej sobą niż protokół wymaga.
Najpiękniejsze jest to, że Maja nie powiedziała tego bez sensu, tylko zupełnie serio i z sercem. I właśnie dlatego wszyscy to zapamiętają bardziej niż wynik meczu.
Cały wywiad znajdziecie w relacji z Wimbledonu na oficjalnych kanałach turnieju.



