Dwa psy w środku nocy na ekspresówce - i samochód zespołu Mejk roztrzaskany z otwartymi poduszkami. Wszyscy żywi, ale do Iławy już nie dojechali.
4 lipca, kilkanaście minut po 23:00, trasa S5 pod Szubinem. Członkowie zespołu Mejk wracali właśnie z koncertu w Śremie i pędzili na kolejny występ - do dyskoteki Biesiada Leśna w Iławie. Nagle na jezdnię wbiegły dwa psy.
Co dokładnie stało się na S5?
Kierująca samochodem nie miała żadnych szans na reakcję. W zderzeniu wzięły udział trzy auta - dwa jadące za Mejkiem również uderzyły w zwierzęta. W aucie muzyków otworzyły się poduszki powietrzne, samochód nadaje się do kasacji. Na szczęście cały czteroosobowy skład - Elwira Mejk, Mariusz Brodzik, Bartłomiej Krzemiński i Maciej Herstowski - wyszedł z kolizji bez szwanku. Na miejsce przyjechała policja i karetka wezwana do kobiety jadącej trzecim autem. Pojawił się też właściciel psów - według relacji muzyków przyznał, że zwierzęta uciekły z jego posesji.
Elwira Mejk opisała całe zdarzenie na Instagramie: "Dwa samochody jadące za nami również uderzyły w psy. W naszym aucie otworzyły się poduszki powietrzne, a samochód został poważnie uszkodzony." Koncert w Iławie został odwołany.
Osiem godzin koszmaru i ubezpieczyciel, który zostawił ich na lodzie
Wypadek to jedno - ale to, co nastąpiło potem, muzycy opisują jako dodatkowy dramat. Przez dwie godziny czekali na pomoc od firmy ubezpieczeniowej, żeby w końcu usłyszeć, że lawetę i transport muszą zorganizować sami. Cała operacja zajęła osiem godzin.
Ratunek przyszedł z nieoczekiwanej strony. "Profesjonalnie i z ogromną życzliwością pomógł nam pan Mikołaj i jego 'Szpon'. Jesteśmy mu za to wdzięczni" - napisał zespół w mediach społecznościowych. W tym samym poście Mejk podziękował fanom za zalewające ich wiadomości i telefony: "To naprawdę wiele dla nas znaczy."
Elwira Mejk, która osobiście relacjonowała wypadek na Instagramie, podsumowała całą noc jednym zdaniem: "Najważniejsze jest to, że nikomu z nas nic się nie stało. W takich chwilach człowiek naprawdę uświadamia sobie, że zdrowie i życie są najcenniejsze."
Mejk działa na polskiej scenie disco polo od 1996 roku - zespół założono w Morągu. Trzydzieści lat na trasie, setki koncertów w całej Polsce, przeboje pokroju "Tańczę z nią do rana" i "Bo to miłość". Tej jednej nocy pod Szubinem naprawdę mieli szczęście.
Co na to fani? Komentarze pod postem Elwiry Mejk pełne są słów ulgi - i słusznego oburzenia na ubezpieczyciela. Piszcie, czy sami mieliście podobne doświadczenia z pomocą drogową po wypadku.










