Matteo Brunetti i Izabela Skierska pożegnali się z 'Tańca z gwiazdami' w trzecim odcinku. Szef kuchni nie ukrywa, że liczył na finał - i teraz musi zmierzyć się z gorzkimi uczuciami.

Brunetti na podium przegrał. Ale wygrał coś innego

Matteo Brunetti chciał tańczyć. Chciał też dotrzeć jak najdalej - najlepiej do finału. W "Tańcu z gwiazdami" zamiast Kryształowej Kuli dostał lekcję pokory i - co zaskakujące - samoakceptacji.

"Czuję rozczarowanie. Każdy chce dotrzeć jak najdalej i bardzo chciałem do finału" - wyznał szef kuchni w rozmowie z Pomponiki tuż po odpadnięciu. "Było to moje marzenie, które się nie spełni, czyli jakaś inna droga się pojawiła. Bardzo dużo w to włożyłem."

Co ciekawe, Brunetti nie winił jurorów ani choreografii. "Nie spodziewałem się tego. Los zadecydował, albo widzowie" - mówił bez goryczki, bardziej ze zdziwieniem. Taki spokój w porażce robi wrażenie - zwłaszcza gdy wiedzieć, ile energii wkładał w taneczne przygotowania.

Izabela nauczyła go więcej niż kroków

Partnerka Matteo, Izabela Skierska, okazała się dla kucharza czymś więcej niż instruktorką. Brunetti podkreślił, że przez kilka tygodni udało im się stworzyć autentyczną więź.

"Taniec był dla mnie nowością, Izabela mnie nauczyła komunikacji poprzez ruch. Na tyle, na ile mogłem się nauczyć, to bardzo dużo przekazała. Myślę, że ta znajomość przetrwa" - zastanawiał się przed kamerami.

Kulinarny duet z parkietu planuje utrzymać kontakt. W show'u Brunetti odkrył coś o sobie, co mogło go zaskoczyć: "Pokochałem siebie, swoją ambitność". To nie banalny slogan - to wyznanie kogoś, kto wszedł na głęboką wodę i nauczył się pływać.

Gotowanie i taniec - nowa receptura

Matteo nie zamierza porzucić tańca, choć TzG już za nim. "Dziś w moim życiu nie może już zabraknąć zarówno gotowania, jak i tańca. Jeśli obowiązki na to pozwolą, będę łączył obie pasje" - zapowiadał.

To obietnica dla siebie samego - i dla tych, którzy przez trzy odcinki śledzili jego taneczną ewolucję. Brunetti wyszedł z programu bez Kuli, ale z czymś cenniejszym: wiedzą, że potrafi się zmierzyć z własnym strachem przed nowym wyzwaniem.

Co na to fani? Czy uznają, że Matteo powinien był zostać dłużej?