Mariusz z 13. edycji 'Rolnik szuka żony' uchodzi za najbardziej zamkniętego uczestnika randkowego show. Tajemniczy rolnik z Małopolski właśnie przerwał milczenie i wyznał Super Expressowi, co go gnębiło zaraz po podpisaniu umowy z produkcją.

Wątpliwości przyszły z opóźnieniem

Mariusz miał poważne obawy zaraz po zgłoszeniu się do programu. Jak sam przyznał w rozmowie z "Super Expressem", z tyłu głowy siedziała mu obawa przed kandydatkami, które mogą chcieć zaistnieć medialnie kosztem szczerości.

"Gdzieś z tyłu głowy miałem takie też wątpliwości, że mogą być osoby, które może chcą bardziej pokazać się w mediach, zaistnieć czy coś" - wyznał rolnik. To uczciwa obawa - w show randkowych zawsze pojawia się pytanie, czy kandydaci szukają miłości, czy popularności.

Obawy zniknęły po pierwszych randkach

Ale tu Mariusz miał szczęście. Kiedy wreszcie poznał kandydatki, niepokój opuścił go całkowicie. Do swojej posiadłości zaprosił Paulinę, Ewelinkę i Patrycję - i wszystkie trzy przypadły mu do gustu z czystych powodów.

"Moim zdaniem z tych dziewcząt, co były, to myślę, że żadna z nich nie pod tym względem, tylko bardziej, żeby poznać mnie, moją osobę" - zwierza się uczestnik. Najbliżej ma jednak do Pauliny, ale szanuje wszystkie trzy kandydatki.

Fani piszą tylko pozytywnie

Mariusz obserwuje też, jak odbierają go widzowie programu. Stara się śledzić komentarze w social mediach na swój temat - i na szczęście nie musi się obawiać hejtu.

"Na ogół pozytywne komentarze. Nie widziałem, żeby ktoś gdzieś negatywnie pisał o mojej osobie" - podkreśla. To miły kontrast w stosunku do tego, jak internet zwykle traktuje uczestników reality show. Może rzeczywiście Mariusz zrobił na ludziach dobre wrażenie swoją autentycznością i ostrożnością?

Jak potoczy się historia tajemniczego rolnika? Czy znajdzie miłość przed kamerami, czy kolejna edycja "Rolnik szuka żony" zakończy się dla niego rozczarowaniem? Odpowiedź poznamy w kolejnych odcinkach.