Przez 20 lat żyła w cieniu słynnego męża. Teraz Maria Prażuch wchodzi przed kamery - i to w stacji konkurencyjnej wobec TVN, gdzie pracuje jej były.

Przez lata Maria Prażuch funkcjonowała przede wszystkim jako żona Marcina Prokopa. Instruktorka jogi, mama Zosi, trzymała się z dala od fleszy. Rozstanie po niemal dwóch dekadach małżeństwa zmieniło jednak układ sił - i najwyraźniej otworzyło przed nią nowe drzwi.

Randkowy show i nowa twarz Polsatu

Maria Prażuch poprowadzi program "Wielka Miłość w Małym Mieście" - randkowy format Polsatu, w którym uczestnicy szukają drugiej połówki. To jej pierwszy samodzielny projekt telewizyjny. 47-latka nie ukrywa, że bardzo na niego czeka.

"Najbardziej poruszają mnie ludzie i ich historie. Wierzę w prawdziwą miłość, a ten program daje uczestnikom odwagę, by otworzyć nowy rozdział w swoim życiu" - powiedziała Prażuch. "Jestem szczęśliwa, że mogę być częścią tej historii. Nie mogę doczekać się spotkań z uczestnikami" - dodała.

Brzmi jak ktoś, kto sam przeszedł przez podobny rozdział, prawda?

Prokop kibicuje byłej żonie. Nawet jeśli to Polsat

Marcin Prokop na wieść o debiucie Marii zareagował błyskawicznie - i zaskakująco ciepło. Gospodarz "Dzień Dobry TVN" w rozmowie z "Super Expressem" nie miał ani słowa krytyki, choć chodzi o stację rywalizującą z jego własną.

"Bardzo się cieszę, że Marysia będzie miała swój program, bo jest nietuzinkową osobowością i mądrą kobietą, więc kamera z pewnością ją pokocha" - przyznał Prokop w tym wywiadzie. "Trzymam mocno kciuki i mam nadzieję, że ten projekt odniesie duży sukces" - dodał.

Była para rozstała się po blisko 20 latach. Poinformowali o tym wspólnie i bez dramatu - rzadkość w świecie celebrytów. "Mimo że jakiś czas temu rozstali się jako małżeństwo, to jako przyjaciele i rodzice Zosi nadal pozostają razem" - napisali w sieci.

I sądząc po reakcji Prokopa na debiut byłej żony - to nie były tylko słowa na pokaz. Pytanie, czy widzowie Polsatu dadzą się przekonać Marii tak szybko, jak przekonał się do niej jej były mąż.