Kilka tygodni po ogłoszeniu rozstania z żoną Marcin Prokop trafił w obiektyw paparazzi - przy stoliku włoskiej restauracji w centrum Warszawy, w towarzystwie nieznanej blondynki. Para spędziła razem ponad dwie godziny, a potem odjechała jego Porsche.
Kilka tygodni po ogłoszeniu rozstania z żoną Marcin Prokop trafił w obiektyw paparazzi - przy stoliku włoskiej restauracji w centrum Warszawy, w towarzystwie nieznanej blondynki. Para spędziła razem ponad dwie godziny, a potem odjechała jego Porsche.
Obiad, deser do podziału i sportowe auto
Poniedziałkowe popołudnie prezenter spędził w jednej z włoskich knajpek w centrum stolicy. Z nieznajomą kobietą siedział przy stoliku ponad dwie godziny - rozmawiali, jedli, a na koniec zamówili jeden deser, którym dzielili się przy stole.
Po posiłku para ruszyła razem w stronę parkingu. Prokop otworzył kobiecie drzwi swojego Porsche 911 Carrera Cabriolet, po czym oboje odjechali do jednego z mieszkań w centrum miasta. Prezenter miał przy sobie duży turystyczny plecak.
Internet, który od tygodni żyje rozstaniem 48-latka z Marią Prażuch-Prokop, natychmiast zaczął spekulować. Zwłaszcza że wcześniej fani zdążyli już połączyć jego nazwisko z wokalistką Mery Spolsky - za sprawą jej piosenki "Polskie chłopaky", w której żartobliwie wspomina o "ochocie na Prokopa".
Prokop wyjaśnia: "Para, z którą się przyjaźnię od lat"
Redakcja Pudelka skontaktowała się z dziennikarzem bezpośrednio. Prokop nie owijał w bawełnę.
"To Gosia, narzeczona mojego kumpla Karola, para, z którą się przyjaźnię od lat, razem i osobno" - powiedział prezenter w rozmowie z Pudelkiem.
Krótko i konkretnie. Żadnej tajemnicy, żadnego romansu - przynajmniej według samego zainteresowanego.
Czy fani mu uwierzą? To już zupełnie inna historia. Dajcie znać w komentarzach.


