Marcin Miller przyznał, że udział w 23. edycji 'Twoja Twarz Brzmi Znajomo' wcale nie jest dla niego spacerem. Wokalista przyznał, że pewnych rzeczy wokalno po prostu nie przeskoczył - nawet dla telewizji.

Miller w TTBZ. 'To wcale nie jest proste'

Marcin Miller rywalizuje w 'Twoja Twarz Brzmi Znajomo' z Rafałem Brzozowskim, Gabrielem Fleszarem, Marią Sadowską i innymi gwiazdami. Mimo bogatego doświadczenia scenicznego piosenkarz disco polo szybko odkrył, że sam talent śpiewania to za mało.

"Paradoksalnie to, że potrafisz śpiewać, nie znaczy, że w tym programie dasz sobie radę" - wyznał Pomponikowi. "Tutaj trzeba nauczyć się zbliżyć do postaci, jaką będziesz w tym programie, co jest bardzo ciężkie. Ja wiem, jakie mam możliwości wokalne, jakie te górki czy doły potrafię zaśpiewać. Znam swoją skalę, wiem, jaką mam emisję głosu, więc pewnych rzeczy nie przeskoczę".

Wcielenie się w Marylę Rodowicz? Charakteryzatorzy ratują sytuację

Szczególnie trudno jest, gdy Miller musi zagrać na scenie postać kobiety. Wtedy na pomoc przychodzą mu profesjonalni charakteryzatorzy, którzy robią "świetną robotę". "Jak zobaczyłem Marylkę, to jeden do jednego" - przyznał wokalista o jednym z wyzwań.

Nie ukrywał też, że niektóre role przysporzyły mu niemałych kłopotów. "Na przykład ciężko mi było zaśpiewać Janusza Panasewicza. Ten facet ma chyba już około siedemdziesiątki, a naprawdę tak wysoko śpiewa, że to było poza moim zasięgiem do tego stopnia, że aż nawet pozapominałem te teksty" - mówił szczerze.

Przeprowadzka do Warszawy. 'Cenowo... oj'

Ze względu na projekt Miller na stałe przeprowadził się do stolicy. Zwykle mieszka w Ełku, więc zmiana lokalizacji wymaga od niego zaangażowania. "Całe życie podróżuję, więc widziałem różne miejscowości, miasta, stolice. Nie róbcie ze mnie słoika" - zaznaczył z uśmiechem.

W centrum Warszawy znalazł sobie mieszkanie, które ma jedno duże zalety - wszystko w zasięgu ręki. "Mieszkam w centrum, czyli wszędzie mam blisko. Aptekę mam pod nosem, chciałem coś zjeść wykwintnego - jest restauracja, coś szybkiego - są fast foody. Naprawdę to jest fajne" - chwalił.

Ale pojawił się jeden problem. "Wyjście na przykład na obiad czy kolację, to trzeba liczyć się z niemałym wydatkiem" - stwierdził Miller. Dlatego właśnie podczas przygotowań do show raczej mało je. Inni uczestnicy programu dziwią się jego podejściu do jedzenia, ale dla wokalista to norma życia na trasach i w różnych miastach.

Miller bez aspiracji na zwycięstwo. 'Przyszedłem się bawić'

Wokalista nie ukrywa, że nie ma obsesji na punkcie wygrania programu. "Ja nie mam takich aspiracji, że muszę wygrać program albo odcinek. Przyszedłem tutaj się bawić i z taką myślą za każdym razem stąd wychodzę" - wyznał. "Aczkolwiek przygotować się trzeba - codziennie są treningi i trzeba uczyć się tego śpiewu".

Program wymaga od niego zatem dużego zaangażowania i czasu. Mimo wszystkich wyzwań Miller zdaje się być zadowolony z decyzji udziału w show - zarówno ze względu na samą zabawę, jak i na możliwość rozwijania umiejętności wokalno-aktorskich.