Aktorka znana z ostatniej edycji Tańca z Gwiazdami - gdzie jako 72-latka została najstarszą uczestniczką w historii programu - pojawiła się na evencie promującym markę kosmetyków Krzysztofa Gojdzia. I przy okazji powiedziała kilka rzeczy, które trudno zignorować.
"Mamy takie monstra i wampiry chodzące po ulicach"
Potocka nie owija w bawełnę. W wywiadzie dla Kozaczka wprost skrytykowała bezmyślne podejście do zabiegów estetycznych - szczególnie wśród młodych kobiet.
- "Jest też przerażające to, co robią młode dziewczyny. Kompletnie nie mają umiaru w tym i dewastują sobie totalnie twarz. I tego mi jest żal" - mówiła aktorka.
Nie poprzestała na tym. Porównała uzależnienie od operacji plastycznych do nałogu: "Kiedy stają się jak narkotyk, uzależnienie od tego, kiedy nie widzą, co się dzieje z ich twarzą, z ich ciałem. Przecież mamy takie monstra i wampiry chodzące po ulicach".
Jednocześnie Potocka zaznaczyła, że sama medycyna estetyczna nie jest jej wrogiem - pod warunkiem, że jest stosowana z głową. "Natomiast medycyna estetyczna na pewno bardzo pomaga, jeżeli człowiek się czuje ze sobą źle, jeżeli chce coś poprawić. Wszystko jest dla ludzi, więc myślę że naprawdę jestem na tak" - dodała.
Kobiety oceniane za wygląd? Potocka ma na to nazwę
Aktorka przy okazji dotknęła szerszego problemu - oceniania kobiet przez pryzmat urody, nie charakteru.
"Kobieta ma ten w ogóle ten problem, że jest oceniana za swój wygląd, to jest katastrofalne w skutkach, dlatego że poczucie własnej wartości przemija" - powiedziała w wywiadzie dla Kozaczka. "To trzeba naprawdę mieć dużo pewności siebie, dużo wypełnienia swoją tożsamością, marzeniami, energią, żeby być wolną".
Słowa 72-latki brzmią jak manifest - i to wypowiedziany na imprezie lekarza, który zarabia właśnie na poprawianiu wyglądu. Przypadek? Ironia losu? A może po prostu Potocka robi to, co robi najlepiej - mówi, co myśli, bez względu na okoliczności.
Wasze zdanie: ma rację, czy przesadza? Piszcie w komentarzach.




