Zygmunt Malanowicz zanim skończył czterdzieści lat, był już dwukrotnym rozwodnikiem z dzieckiem, którego - jak sam wyznał - nie był dobrym ojcem. Potem była jeszcze narzeczona, która uciekła mu sprzed ołtarza. A jednak historia skończyła się zaskakująco dobrze.

Zygmunt Malanowicz zanim skończył czterdzieści lat, był już dwukrotnym rozwodnikiem z dzieckiem, którego - jak sam wyznał - nie był dobrym ojcem. Potem była jeszcze narzeczona, która uciekła mu sprzed ołtarza. A jednak historia skończyła się zaskakująco dobrze.

Białe noce, bar do drugiej w nocy i Małgorzata Potocka

Rok 1973, plan filmowy "Hubala" - i Malanowicz traci głowę dla dwudziestoletniej Małgorzaty Potockiej. On ma już dwa rozwody za sobą, ona nie jest zainteresowana. Podobno przełom nastąpił dopiero dwa lata później, podczas kręcenia filmu o Jarosławie Dąbrowskim - gdzieś za granicą, przy barze czynnym do drugiej w nocy.

"Nasz romans zrodził się podczas realizacji filmu 'Jarosław Dąbrowski'. Były białe noce, bar czynny do drugiej nad ranem. Trudno było zasnąć, więc przesiadywaliśmy w tym barze" - wspominał aktor w rozmowie z "Rewią" w sierpniu 2018 roku.

Do Polski wrócili jako para. Zamieszkali w mieszkaniu, które Potocka dostała od rodziców. Po trzech latach ogłosili zaręczyny i zaczęli planować ślub. I tu scenariusz się posypał - Małgorzata odwołała wesele. Wyznała później, że nie wytrzymała jego chorobliwej zazdrości. Malanowicz długo nie mógł jej tego wybaczyć.

Trzecia żona była portem po długiej tułaczce

W 1994 roku Zygmunt Malanowicz poślubił Dorotę - i od razu wiedział, że to inna historia niż poprzednie. W lutym 2007 roku powiedział "Angorze" wprost: "Znalazłem bezpieczną przystań". Dorota pomogła mu pokonać "demony", które przez lata niszczyły jego związki - sam przyznawał w wywiadach, że obie poprzednie żony odeszły, bo zbyt często zaglądał do kieliszka.

Spędzili razem ponad ćwierć wieku. Malanowicz odszedł 4 kwietnia 2021 roku - przy niej.

O pierwszych dwóch żonach aktor nie mówił niemal nic. Potwierdził tylko w rozmowach z prasą, że je zaniedbywał i że był to wyłącznie jego błąd. Nigdy nie zdradził ich imion. Nie mówił też publicznie o synu z pierwszego małżeństwa - przyznawał jedynie, że ojcem był złym i że ma o to do siebie żal do końca życia.

Trzy żony, jedno dziecko, jedna narzeczona która odeszła - i w końcu kobieta, przy której wszystko się uspokoiło. Życie prywatne Malanowicza to gotowy scenariusz filmowy. Szkoda, że sam nigdy go nie opowiedział.