Krzysztof Ibisz zdradził w wywiadzie, że jego pierworodny syn Maksymilian celowo odciął się od medialnego nazwiska ojca. 26-latek uczęszcza do szkoły teatralnej pod innym nazwiskiem - tym z linii babci. To nie przypadek, lecz świadoma strategia.
Syn Ibisza nie chce łatki 'syna sławnego taty'
Dorastanie w blasku fleszy to nie jest łatwa sprawa - dzieci celebrytów niemal automatycznie zyskują etykietkę nepotyków, zanim zdążą cokolwiek osiągnąć. Maksymilian Ibisz postanowił sobie to zaoszczędzić. 26-latek funkcjonuje pod innym nazwiskiem - tym od strony babci - i robi to całkowicie świadomie. Jego ojciec, prezenter Polsatu, nie tylko to akceptuje, ale wręcz chwali.
W rozmowie z dziennikarką Kozaczką (program "Taniec z Gwiazdami") Krzysztof Ibisz otworzył się na temat wartości, które starał się zaszczepić w swoim synu. Gdy padło pytanie o możliwość "załatwienia" mu pracy w branży sportowej - Maksio marzy o karierze komentatora - prezenter bez wahania odparł jasno.
"Wszystko, co na skróty, nie jest wartościowe"
Ibisz wyznał, że dla niego i jego syna najważniejsza jest zasada fair play. Każdy musi zapracować na swoją pozycję własnym talentem i pracowitością - bez protekcji, bez znajomości, bez nazwiska na karteczce. "Wszystko, co jest drogą na skróty, nie jest wartościową drogą" - mówił stanowczo gospodarz rozrywkowych hitów Polsatu.
"Wartościowa droga to ta, na której trzeba się napracować, oddać bardzo wiele, żeby gdzieś tam być. Maksia punkt widzenia jest taki, że on absolutnie chce sam zapracować na swoje miejsce" - ciągnął Ibisz. Dodał, że jego syn zdawał do szkoły teatralnej i wybrał sobie własne nazwisko, by nikt nie łączył go automatycznie z tatą. "Ja właśnie bardzo szanuję to, że on chce sam zaistnieć, chce sam zdobyć swoją pozycję" - podkreślił prezenter.
Maksymilian kocha aktorstwo i teatr - dokładnie tak jak jego ojciec. Obaj wybrali tę samą trudną drogę zawodową. Różnica? Syn robi to bez łatki, bez skojarzeń, bez pomocy ojcowskiego nazwiska.
Finansowa niezależność też na radarze
Dziennikarka Kozaczka postanowiła pociągnąć temat dalej i zapytała, czy Ibisz finansowo wspiera swojego syna, czy "odciął pępowinę" również w kwestii pieniędzy. Odpowiedź nie została w artykule dokończona, ale sama zmiana tematu pokazuje, że rodzina traktuje niezależność pokolenia Z bardzo poważnie.
W czasach, gdy "mieć znajomości" to prawie zawód, historia Maksymiliana Ibisza brzmi jak świeża powieść. Syn sławnego ojca celowo rezygnuje z przywileju, który mógłby mu otworzyć wszystkie drzwi. Zamiast tego wybiera trudną drogę - własnym talentem i pracą. Krzysztof Ibisz nie tylko to toleruje, ale jest z tego dumny. Co na to fani? Czy to przykład godny naśladowania, czy przesada?


