Caly rok jechali po niej, kpili z kazdego treningu i pisali, ze "wystartuje i odpadnie". Ewa Makowka - w sieci znana jako Makowka Music - wlasnie ukonczyla Iron Mana z 67. lokata w swojej kategorii. Pelen dystans triathlonu, ktorego sie podejmuje rocznie tylko najtwardsi sportowcy. I to bez fitness-influencerskiego marketingowego sztafazu - z hejtem za plecami i kamera w reku.

Plan startu w Iron Manie ogloszone byly wiele miesiecy temu. Od razu posypaly sie komentarze - od "blagam, niech ktos jej powie, ze to nie jest jak biegnac maraton po Warszawie" po "to bedzie najsmieszniejszy DNF w historii polskiego triathlonu". Polski internet kpil tak, ze sport stal sie kontekstem dla calej dyskusji o tym, kto ma prawo startowac w zawodach, ktore "nie sa dla kazdego".

Hejtowali calymi miesiacami. Ona trenowala dalej

"Wysmiewanie miejsca na mecie? Obciach. Pokonanie takiego dystansu dla wielu to przekroczenie nieznanych granic" - skomentowal pozniej jeden z polskich uzytkownikow X. Inny wprost: "Ona chce WYSTARTOWAC w Iron Manie, a nie zdobyc 1 miejsce. Czemu to powod do smiechu, ze ktos uprawia sport?"

Po hejcie przyszla weryfikacja. Makowka udostepniala kolejne treningi - biegowy, basenowy, rowerowy - na TikToku, Facebooku i Instagramie. Liczyla swoje "195 dni do Iron Mana" w postach, ktore zbieraly setki tysiecy wyswietlen. Przed startem byly jeszcze inne sprawdziany: 20. Polmaraton Warszawski 2026 - ukonczyla bez problemu. 47. Maraton Warszawski w 2025 roku - rowniez na mecie. Iron Man byl logicznym kolejnym krokiem - a nie improwizacja z TikToka.

67. lokata w kategorii. Ukonczenie Iron Mana to ukonczenie Iron Mana

Iron Man to zawody, ktorych nie da sie "udac". 3.8 km plywania, 180 km na rowerze, 42 km biegu - jeden po drugim, bez przerwy. Polowa swiata sportu, ktora startuje, nie konczy. Profesjonalny triathlonista uczy sie tego dystansu latami. Makowka stanela na starcie po nieco ponad rocznym programie treningowym, w wieku, w ktorym wiekszosci influencerow w Polsce nie chce sie wstac z lozka przed poludniem.

Zameldowala sie na mecie z 67. miejscem w swojej kategorii. Dla kogos, kto przez kilkanascie miesiecy slyszal "to nierealne" i "to bedzie kompromitacja", to wynik, ktory zamyka dyskusje. Nie wygrala, nie zostala mistrzynia - ale ukonczyla. A w triathlonie ukonczenie to kategoria sama w sobie.

Kpili z Audi i piosenek z tata. Ona tymczasem podbija liste startowa

Makowka Music to fenomen polskiego internetu - znana z duetow z ojcem Zygmuntem, w ktorych obydwoje spiewaja popularne hity, glownie rapowe. Wiekszosc jej publicznosci poznala ja dzieki tym filmom. Pozniej przyszly kolejne etapy: Audi z salonu w pierwszym roku zawodowego trwania w sieci, czerwone dywany z Julia Wieniawa i Dod, krytyka i hejt portali plotkarskich.

Iron Man to zupelnie inny rozdzial. Pokazal, ze za "Makowka Music" stoi czlowiek z konkretna fizycznoscia, dyscyplina treningowa i odpornoscia na presje. Z internetowego curiosum stala sie w jednym weekendzie postacia, ktora trudno juz wsadzic do szuflady "internetowa beka".

Werdykt: ukonczyla, czego nie ukonczy 80 procent startujacych

67. miejsce w kategorii to fakt z tabeli wynikow. Hejt to fakt z X i komentarzy YouTube. Lacznie daja sport, ktory w Polsce widzi sie rzadko - kobiete znaną z TikToka, ktora bez wsparcia federacji, bez prywatnego sztabu i bez "sportowego pochodzenia" pokonuje dystans, ktory zwala z nog Jeremy Renner-style triathlonistow.

Makowka Music przekreslila scenariusz, ktory hejterzy pisali jej przez caly rok. I teraz to oni musza wymyslic nowy. Dobry tydzien dla "Makowki", zly dla wszystkich, ktorzy wypisali sie pod ostatnim postem z trasy.