Majka Jeżowska ma dość. W zapowiedzi do programu 'Być Gwiazdą', który pojawi się na antenie Polsatu w niedzielę o 19:30, wokalistka ostatecznie rozprawiła się z plotkami towarzyszącymi jej od lat - tymi o rzekomym 'zabraniu' męża Krystynie Prońko.

Plotka, która nie chce umrzeć

Historia zaczęła się w Akademii Muzycznej w Katowicach. Tam poznały się Majka Jeżowska i Krystyna Prońko - wykładowczyni i uczennica. W ich życiu pojawił się też trzeci aktor - kompozytor Janusz Koman. Najpierw był w związku z Prońko, później został mężem Jeżowskiej. Prosta chronologia, ale plotki? Zupełnie inna historia.

Wszystko skomplikowało się duetu "On nie kochał nas". Piosenka opowiada o dwóch kobietach i zawodzie miłosnym - i tyle wystarczyło. Media przez lata przypisywały jej rolę dokumentu osobistej dramatu obu artystek. Jeżowska miała być "tą, która ukradła męża". Że Prońko nigdy nie była mężatką Komana? Mniej istotne. Że ich związek zakończył się siedem lat przed ślubem Majki? Nieważne.

"Bardzo sympatyczną osobą jestem"

Wokalistka już wcześniej wyjaśniała w programie "Uwaga!", że tekst piosenki to nie zapis ich wspólnej historii. Ale plotka żyje swoim życiem.

W zapowiedzi do "Być Gwiazdą" Majka Jeżowska postanowiła postawić sprawę raz na zawsze. "Ta piosenka jest ciągle opisywana w mediach i przez nią jestem uważana za tę, która ukradła męża Prońko. A ja jestem, przynajmniej mam taką nadzieję, bardzo sympatyczną osobą. I jeszcze raz zaznaczę: żadnego męża nie ukradłam" - powiedziała wokalistka.

Ton jej wypowiedzi nie pozostawiał wątpliwości - tym razem nie było już miejsca na interpretacje. Jeżowska wprost stwierdziła, że przez dekadę nosili etykietkę, którą nigdy nie powinna była otrzymać.

Czy tym razem koniec?

Odcinek "Być Gwiazdą" poświęcony Majce Jeżowskiej pojawi się na antenie Polsatu w niedzielę, 4 października, o 19:30. Program przygotowywany przez redakcję "Halo tu Polsat" przybliża zawodowe i prywatne losy znanych postaci ze świata kultury i show-biznesu.

Czytelnicy Plotucha wiedzą - tak mocne oświadczenie zazwyczaj oznacza koniec dyskusji. Ale czy plotka, którą media karmiły przez lata, rzeczywiście umrze? Tego dowiemy się w komentarzach.