Ponad tysiąc złotych emerytury - tyle dostaje jedna z największych gwiazd polskiej estrady. Alicja Majewska mówi wprost: koncertuje, bo musi dorabiać, i nie widzi w tym nic wstydliwego.

Alicja Majewska nie owija w bawełnę. Kiedy dziennikarze wrócili do jej słynnej wypowiedzi sprzed kilku lat, artystka nie uciekła od tematu - odpaliła na nich z całą gracją.

Tysiąc złotych z ZUS. To ma wystarczyć?

W 2020 roku Majewska wyznała w rozmowie z "Super Expressem", że na jej konto z ZUS wpływa niewiele ponad 1000 złotych miesięcznie. Dla jednej z najbardziej rozpoznawalnych wokalistek w Polsce brzmi to absurdalnie - ale tak działa system emerytalny dla artystów. Na szczęście Majewska nie siedzi z założonymi rękami.

"Tyle zarobię, ile sobie wyśpiewam gardłem" - powiedziała wtedy artystka, koncertując regularnie u boku Włodzimierza Korcza. I słowa dotrzymuje do dziś.

"Ja nie mam prawa narzekać" - Majewska stawia sprawę jasno

Kiedy temat emerytur artystów wrócił ostatnio do mediów, dziennikarze znowu przypomnieli Majewskiej jej słowa sprzed pięciu lat. Reakcja? Lekkie oburzenie i konkretna riposta.

"Wałkujecie państwo tę moją wypowiedź sprzed wielu lat i to jeszcze w kontekście podaje się, jakbym narzekała na to. Ja nie mam prawa narzekać, bo ja ciągle czynnie pracuję i dużo zarabiam, naprawdę" - powiedziała Majewska.

Trudno się z nią nie zgodzić. Przy pełnym grafiku koncertowym i wciąż lojalnej publiczności Majewska zarabia zdecydowanie więcej niż wskazuje jej świadczenie z ZUS. Problem w tym, że nie każdy artysta ma taki komfort.

"Bardzo współczuję, bo przecież wiem, jakie jest życie" - dodała wokalistka, mówiąc o kolegach po fachu, którym nie wiedzie się tak dobrze. Tych, którzy nie mogą dorabiać do emerytury, bo scena ich już nie potrzebuje albo zdrowie nie pozwala.

Na koniec Majewska podziękowała fanom za to, że wciąż przychodzą na jej koncerty. I to chyba najważniejszy element tej układanki - bez nich nawet gardło z najpiękniejszym głosem nic nie warte.

Sprawa emerytur artystów to w Polsce temat-rzeka. System nie faworyzuje tych, którzy przez lata pracowali na umowach o dzieło albo zlecenie - a branża muzyczna i aktorska to właśnie taki świat. Majewskiej udało się znaleźć wyjście: śpiewa i zarabia. Ale ilu jej kolegów takiego wyjścia nie ma?