Maja Frykowska miała 25 lat, gdy weszła do domu Wielkiego Brata. Scena, którą zmieniła jej życie na zawsze, trwała kilka minut - siedziała w jacuzzi bez ubrania obok Łukasza "Kena" Wiewiórskiego. Dziś, z perspektywy ćwierć wieku, aktorka nie gryzuje się w język.
Jacuzzi, które zniszczyło karierę
Gdy Maja Frykowska (wówczas Agnieszka) pojawiła się w 3. edycji "Big Brothera", nikt nie spodziewał się, że kilkuminutowa scena w basenie stanie się początkiem największego skandalu jej życia. Zwycięska drużyna mogła korzystać z salonu kąpielowego z jacuzzi - luksus, który telewizja dopiero zaczynała eksperymentować z odważniejszymi ujęciami. Efekt? Polska zapamiętała Frykowską nie jako aktorkę, lecz jako "skandalistkę numer jeden".
"To jest tak umiejętnie zrobione, że w samym programie, jak ty jesteś, to nie masz o tym pojęcia - że ciebie biorą na widelec i robią z tobą, co chcą" - wyznała w rozmowie z Pudelkiem. Producenci przygotowywali ją do wyjścia jak do ringu, obiecując, że mają wszystko pod kontrolą. Gdy weszła do studia, zaczęła rozumieć, że coś poszło nie tak.
"Moja babcia nauczycielka chciała księżniczki"
Pierwsze miesiące po programie były koszmarem. Paparazzi czaili się na drzewie pod domem, a rodzina - szczególnie babcia nauczycielka o tradycyjnych wartościach - była w szoku. "Wychodzisz z domu, a na drzewie siedzi jakaś małpka, która robi ci zdjęcia" - wspomina Frykowska.
Aktorka podkreśla, że jej intencje były szczere. Zakochała się w Łukaszu i dała się namówić na scenę, którą później wszyscy źle zinterpretowali. "Byłam młodą dziewczyną, miałam zupełnie co innego w głowie i naprawdę byłam zakochana w Łukaszu, natomiast zostałam zmieszana z błotem za to, co pokazał im program i ludzie, którzy za nim stali" - mówi bez ogródek.
Wizerunek, który Frykowska budowała, rozpadł się w kilka sekund. Niezależnie od tego, co robiła potem - rola w serialach, projekty telewizyjne - scena z jacuzzi wciąż się za nią ciągnęła. Podobnie jak niedawno ujawniona historia jej burzliwego rozwodu, która pokazała, że życie Frykowskiej nigdy nie było łatwe.
"Nie będę się z tego tłumaczyć" - deklaruje dzisiaj. Ale trzeba przyznać - przez 22 lata już się tłumaczy. I zapewne będzie musiała to robić jeszcze wiele razy.



