Bikini zamiast stroju sportowego, siłownia zamiast filtrów i żadnych tajemnic - Maja Bohosiewicz pokazała, jak naprawdę zmieniło się jej ciało przez rok.
Maja Bohosiewicz nie jest fanką ściemy. Kiedy w sobotę wrzuciła na Instagram zestawienie zdjęć pośladków sprzed roku i dziś, od razu napisała wprost, co za tym stoi.
Rok różnicy, cztery miesiące roboty
Aktorka i przedsiębiorczyni zamieściła klasyczne "przed i po" - ale bez tajemniczości i bez suplementów do kupienia w linku w bio. W opisie postu przyznała, że choć zdjęcia dzieli rok, na poważnie wzięła się do pracy dopiero cztery miesiące temu.
"Na początku powoli, a teraz ciężko mi myśleć o dobrym dniu bez treningu. Efekty widać szybko - zaskakująco szybko. Cardio, treningi siłowe, odpowiednia ilość kcal i białka. Zero magii" - napisała Bohosiewicz na Instagramie.
Zerowego czarowania nie widać, ale efekty - owszem. Obserwujący nie mają wątpliwości, że metamorfoza jest realna.
Nie pierwszy raz wywołuje dyskusję
To nie pierwsza internetowa burza wokół ciała Mai Bohosiewicz. Niedawno celebrytka pokazała swój jadłospis i zdradziła, że je około 2300 kalorii dziennie. W komentarzach natychmiast rozgorzała kłótnia - część obserwujących twierdziła, że to zbyt mało. Mama dwójki dzieci nie zamierza jednak tłumaczyć się z każdej decyzji dotyczącej własnego ciała.
Na Instagramie regularnie dokumentuje treningi - tym razem pośladkowy odcinek nagrała w bikini, nie w legginsach. Przypadek? Raczej świadomy wybór kobiety, która wie, że takie zdjęcia działają na wyobraźnię.
Czy "zero magii" to przepis, który przekona fanki do wstania z kanapy? Piszcie w komentarzach - i powiedzcie szczerze, czy efekt "wow" zrobił na was wrażenie.


