Magda Gessler szarpała za klamkę i się zdenerwowała. W Szpetalu Górnym czekała na nią restauracja zamknięta na głucho, a pracownica wpuściła ją dopiero po uporczywych pytaniach.
# Zamknięte drzwi, rozjuszczona Gessler
Najnowszy odcinek "Kuchennych rewolucji" przyniósł Magdzie Gessler coś, co według jej własnych słów nigdy jej się nie przydarzyło. Restauratorka przyjechała do Szpetalu Górnego, gdzie miała pracować nad kolejną metamorfozą polskiej gastronomii. Zamiast otwartych drzwi i gotowego zespołu czekała ją zamknięta brama.
Jak to? Restauracja nieczynna?
Gessler szarpnęła za klamkę raz, drugi raz. "Czemu tu jest tak zamknięte, że nie można otworzyć?" - pytała zdenerwowana pracownica. Dopiero po chwili otwarto jej drzwi. Przy wejściu Magda od razu dała wyraz swojemu niezadowoleniu. "Tak się nie robi. Pierwszy raz w życiu mnie to spotkało" - przyznała z wyraźnym rozdrażnieniem.
Okazało się, że lokal jest "chwilowo wyciszony" i działa głównie na imprezach. Gessler mimo początkowego oburzenia postanowiła wejść i zabrać się do pracy. Metamorfoza okazała się udana, ale coś całkowicie innego przyciągnęło uwagę internautów.
Internet mówi tylko o jednym
W komentarzach pod odcinkiem w mediach społecznościowych fani nie dyskutowali o zmianach w restauracji. Zamiast tego pisali o Magdzie. "Przepięknie Pani wygląda, chyba trochę zmieniona fryzura", "Pani Magdo, jak milion dolarów" - pojawiały się głosy obserwujących.
Jedna rzecz była pewna - Gessler zainteresowała fanów bardziej swoim wyglądem niż wpadką z klamką. Podobno zmiana fryzury wzbudziła więcej emocji niż samo zdarzenie.
Czy to było planowane? Czy Magda rzeczywiście zmieniła wizerunek? Odpowiedź wydaje się oczywista dla każdego, kto obejrzał odcinek. Jedyne pewne jest to, że tym razem restauracja nie była głównym bohaterem wieczoru.
Co na to fani? Napisz w komentarzach, czy zauważyłeś zmianę!
Zobacz na Instagramie


