Biały dres, obcisły top, czerwona bluza i okulary zakrywające pół twarzy. Madonna wyszła z paryskiego hotelu dokładnie tak, żeby nikt jej nie rozpoznał - i dokładnie tak, żeby paparazzi mieli używanie.
Królowa popu od lat słynie z dwóch rzeczy: odważnych kreacji i równie odważnego retuszu na Instagramie. W czwartek w Paryżu nie było ani jednego, ani drugiego.
Madonna bez filtrów - i to dosłownie
Artystka opuściła jeden z paryskich hoteli w otoczeniu ochroniarzy, ubrana w białe dresy, obcisły top i obszerną czerwoną bluzę. Twarz - tę samą, którą na social mediach widujemy wyłącznie w starannie dobranych kadrach - przykryła wielkimi okularami przeciwsłonecznymi od Saint Laurent. Paparazzi i tak swoje dostali.
Czy wygląda tak samo jak na Instagramie? Krótko: nie. Ale szczerze? Wygląda jak ktoś, kto właśnie wrócił z pokazu Saint Laurent, gdzie - jak donoszą zagraniczne media - paliła papierosy w towarzystwie Charli XCX. Priorytety.
Prawie 68 lat i nowy album w drodze
Madonna swoje urodziny obchodzi w sierpniu - skończy 68 lat. Zanim jednak do tego dojdzie, 3 lipca świat usłyszy jej 15. album studyjny zatytułowany "Confessions Part 2". Artystka głęboko wierzy, że kontynuacja kultowej płyty sprzed dwóch dekad przywróci ją na szczyty list przebojów.
Do Paryża przyjechała prosto z Londynu, gdzie intensywnie promowała nowy krążek. Tempo, jak na kogoś kto za chwilę wkracza w ósmą dekadę życia, robi wrażenie.
Czy "Confessions Part 2" okaże się powrotem na tron? Przekonamy się już 3 lipca. A tymczasem - te zdjęcia z Paryża zostaną z nami na dłużej.



