Sukienka z koronki, cekin na metr, czas pracy szwaczki - Iza Macudzińska rozłożyła na czynniki pierwsze to, co fani od dawna mają jej za złe. Ceny w jej sklepie nie są przypadkowe i nie zamierza ich obniżać.

Blisko 600 tysięcy obserwujących na Instagramie, własna marka odzieżowa i powrót na ekrany w "Królowej przetrwania" - Iza Macudzińska ma się dobrze. Ale jedno zdanie powtarza się w komentarzach pod jej postami od lat: za drogo.

"Nie dowalam cen, tak po prostu wychodzi"

Macudzińska odpowiedziała na zarzuty wprost w rozmowie z Pudelkiem. 42-latka wyjaśniła, że ceny w jej sklepie wynikają z kosztów materiałów i robocizny, a nie z kaprysu właścicielki. "Wszystko zależy od tkaniny, od trudności szycia. Ja nie dowalam cen, po prostu tak wychodzi. Koszulka nie będzie kosztowała tyle, co sukienka. I to jest takie na logikę" - powiedziała w wywiadzie.

Przy droższych pozycjach w ofercie chodzi o pracochłonność produkcji. "Na przykład sama tkanina czy koronka, czy cekin, są drogie i czas pracy też jest drogi, bo wszystko się przelicza na godziny pracy, jeżeli chodzi o szycie. Tak to wygląda" - tłumaczyła gwiazda.

Jednocześnie Macudzińska zapewnia, że w jej sklepie można znaleźć coś dla każdego portfela. "Staramy się mieć rzeczy, które są przystępne dla każdego. Osoba, która ma mniejszy budżet, może sobie pozwolić na pewne rzeczy u nas" - dodała.

Marzenie z dzieciństwa i mąż, który pchnął ją do przodu

Influencerka od początku podkreśla, że szycie to nie biznesowy kaprys, lecz pasja pielęgnowana od dziecka. W wolnych chwilach rysowała stroje w zeszytach, zanim jeszcze wiedziała, że kiedyś je sprzeda. A ten pierwszy krok postawił ktoś inny.

"Tak naprawdę to od mojego męża się zaczęło. To on wyszedł z propozycją: 'Słuchaj, ty zawsze marzyłaś o tym, żeby projektować, więc czemu nie?'" - przyznała Macudzińska. Łukasz nie tylko zachęcił żonę do działania - dziś sam prezentuje w sklepie kolekcję dla mężczyzn.

Co do jakości Iza nie zostawia żadnych wątpliwości. "Nawet jeśli mam tańsze rzeczy, to ja bardzo zwracam uwagę, żeby wszystko miało dobrą jakość. Nawet koszulka, jak ją wypierzemy, to żeby miała równe szwy. Szyjemy w różnych miejscach w Polsce" - podkreśliła.

Teraz małżonkowie szykują kolejny pokaz mody z nową kolekcją. Czy fani dadzą się przekonać argumentem o cekinie i czasie pracy szwaczki - to się dopiero okaże. A wy - zapłacilibyście więcej, wiedząc, że ubranie szyto w Polsce?