Prowadzący 'Pytania na śniadanie' wrócił do Himalajów. Tym razem czekała go niespodziewana lekcja pokory - organizm odmówił posłuszeństwa na wysokości.
Łukasz Nowicki (53 l.) dotarł do pakistańskiego podnóża Nanga Parbat - jednego z najtragiczniejszych ośmiotysięczników świata. Ale wspinaczka skończyła się fiaskiem. Podczas próby wspięcia się aktor odkrył, że ma lęk przestrzeni. Pierwszy raz w życiu.
Himalaje, czyli starzy znajomi Nowskiego
Łukasz Nowicki to człowiek, który nie siedzi w domu. Prowadzący 'Pytania na śniadanie' już dwa lata temu wyruszył w kilkutygodniową wyprawę po Azji. Wtedy odwiedził Nepal, dotarł do podnóża Himalajów z grupą podobnych śmiałków i szerpami wspomagającymi ekspedycję. Przygoda nie przebiegła gładko - trekkingowe buty, które miały być "niezniszczalne", rozpadły się na przełęczy Cho La. Mimo to Nowicki wrócił zadowolony, ale z jednym planem w głowie: wrócić tutaj jeszcze raz.
Pakistan zamiast Nepalu - i pierwsza porażka
Zorganizowanie takiej wyprawy to nie bułka z masłem, więc aktor czekał dwa lata. Tym razem postanowił zobaczyć Himalaje od pakistańskiej strony. Dotarł do podnóża Nanga Parbat - słynnego ośmiotysięcznika, który budzi szacunek i strach jednocześnie. Na Instagramie pochwalił się zdjęciem i cytatem pełnym emocji: "8126 metrów historii, piękna i marzeń. Tragedia Tomasza Mackiewicza, akcja ratująca Elisabeth Revol, kontrowersyjna śmierć Gunthera Messnera i wiele wiele innych wspomnień i przygód. Marzyłem o tym, by ją zobaczyć. Stanąć u jej podnóża. Udało się".
Nowicki zdawał sobie sprawę z tego, co niosą ze sobą te góry. Historia Nanga Parbat to opowieść o heroizmie i tragedii - w 2018 roku wstrząsnęła nią śmierć polskiego alpinisty Tomasza Mackiewicza. Aktor chciał stanąć twarzą w twarz z tym miejscem.
Ale góry mają swoje zasady.
Lęk, który czekał 53 lata
W połowie drogi wspinaczki organizm Nowskiego zbuntował się. Prowadzący "Pytań na śniadanie" ujawnił na Instagramie szczerze, co go spotkało: "Odezwał się we mnie, pierwszy raz w życiu, lęk przestrzeni. Zacząłem panikować i zdecydowałem z przewodnikiem o wycofaniu się w połowie drogi. Ból głowy z każdą minutą stawał się coraz bardziej nieznośny i wreszcie odezwał się też brzuch".
To była porażka, którą trzeba było zaakceptować. Nowicki musiał pożegnać się z marzeniami o wspinaczce - przynajmniej na razie. Organizm wysłał mu jasny sygnał: góry to nie dla ciebie.
Ale jesień w Himalajach to wciąż magia
Nawet porażka nie zdołała stłumić entuzjazmu Nowskiego. Na Instagramie wciąż dzielił się emocjami z wyprawy: "Jesień w Himalajach jest powalająco piękna". Aktor nie wrócił do Polski ze wstydem, tylko z doświadczeniem. Potwierdził doniesienia mediów i
dodał: "Dla takich chwil warto".
Łukasz Nowicki nauczył się trudnej lekcji: czasami marzenia realizujemy nie po to, by się wspiąć na szczyt, ale po to, by stanąć u jego podnóża i zobaczyć siebie takim, jacy naprawdę jesteśmy. Teraz będzie się zadowalać trekkingiem po bardziej płaskich szlakach - ale w Himalajach. Bo tam, podobno, nawet spacer zmienia człowieka.
Materiał przygotowany przez redakcję z wykorzystaniem narzędzi automatyzacji.