Zofia Dybowska-Aleksandrowicz poleciła go reżyserowi, a potem kazała mu milczeć. Filip Łobodziński przez lata nie mógł przyznać, komu zawdzięcza swój debiut.

W latach 70. był jednym z najpopularniejszych chłopaków w Polsce. Grał w kultowych filmach, użyczał głosu w dubbingu, a fani nie dawali mu spokoju. Mało kto wiedział jednak, że za jego błyskawicznym startem stała krewna z branży - i tajemnica, którą miał zabrać do grobu.

Ciotka rządziła dubbingiem i przemyciła go do obsady

Zofia Dybowska-Aleksandrowicz w tamtych latach praktycznie rządziła dubbingiem w Polsce. To pod jej kierownictwem młody Łobodziński podkładał głos m.in. Tommy'emu w "Pippi" i Happy'emu w "Winnetou i Apanaczi". Gdy reżyser Janusz Nasfeter szukał obsady do filmu "Abel twój brat", Dybowska-Aleksandrowicz bez wahania zaproponowała Filipa. Chłopak przeszedł zdjęcia próbne - i zachwycił reżysera.

Haczyk był jeden. "Powiedziała mi: Jestem twoją ciotką, tylko nie mów o tym nikomu, bo posądzą mnie o kumoterstwo. A ty się dostałeś do filmu dlatego, że zaimponowałeś Nasfeterowi" - wspominał Łobodziński w rozmowie z "Vivą!". Co ciekawe, o pokrewieństwie dowiedział się dopiero po rozpoczęciu zdjęć. "Okazało się, że ona i moja mama miały wspólnego dziadka" - wyznał.

Kariera wzięła, ale aktorstwo go znudziło

Nasfeter był nim tak zachwycony, że po "Ablu..." polecał Filipa kolejnym reżyserom. Na ekranie pojawił się w "Podróży za jeden uśmiech", komedii Barei "Poszukiwany poszukiwana" i "Stawiam na Tolka Banana". Wydawało się, że aktorstwo to jego droga - ale Łobodziński miał inne plany.

Po maturze wybrał iberystykę na Uniwersytecie Warszawskim, zaczął tłumaczyć hiszpańską literaturę, pisał dla "Przekroju" i "Machiny", a w 1992 roku trafił do redakcji telewizyjnych "Wiadomości". Granie po prostu przestało mu sprawiać frajdę. "Już jako dojrzały człowiek zapisałem się do agencji aktorskiej. Dostałem trzy propozycje - za każdym razem miałem zagrać dziennikarza. Uznałem więc, że to nie ma sensu" - mówił w "Vivie!".

Dziś Filip Łobodziński jest przede wszystkim dziennikarzem, tłumaczem i muzykiem - z dorobkiem aktorskim, o którym przez lata wolał nie rozmawiać zbyt szczegółowo. Teraz, gdy tajemnica ciotki wyszła na jaw, można się tylko zastanawiać: ilu innych aktorów tamtej epoki miało podobny sekret w szafie?